W minionym tygodniu akcje BZ WBK, mimo że fundamentalnie w banku nic się nie zmieniło, straciły kilka procent i zachowywały się gorzej niż rynek. Wokół spółki narasta fala spekulacji wywołanych niedawną wypowiedzią prezesa AIB, irlandzkiego właściciela BZ WBK. Przyznał on, że chciałby umocnić rolę polskiego podmiotu i dokupić inny polski bank.
Dwa scenariusze
Rynek "wałkował" ostatnio dwa scenariusze dla banku kierowanego przez Jacka Ksenia. Pierwszy z nich to kupno Kredyt Banku. Plotka o takiej możliwości zbiła nieco kurs BZ WBK. Drugi to kupno ING Bank Śląski. Rynek, po rekomendacji wydanej przez CA IB, zaczął spekulować o takiej ewentualności. Podstawą do rozważań stał się fakt wycofania się ING z rynku węgierskiego. Zdaniem specjalistów, połączenie ING z BZ WBK byłoby dla drugiej spółki bardzo dobrym rozwiązaniem. Przyznają oni jednak, że jest to mało prawdopodobne, co zresztą potwierdził prezes ING BSK. ING na Węgrzech nie był tak mocny jak w Polsce - gdzie oprócz banku ma jeszcze fundusz emerytalny oraz towarzystwo ubezpieczeniowe. Dodatkowo prezes ING przyznał niedawno, że Polska to dla holenderskiej grupy finansowej drugi co do ważności rynek.
W najnowszym raporcie, analitycy Deutsche Banku zalecają sprzedawać akcje BZ WBK. Jeden walor wyceniono na 63 zł. DB uważa, że w tym roku nie należy spodziewać się znaczącej poprawy wyników banku. Dodaje też, że wycena akcji spółki nie uwzględnia potencjalnych kosztów połączenia z innym polskim bankiem, wśród których wymienia Millennium oraz Kredyt Bank. W ocenie analityków, oba banki wymagają restrukturyzacji oraz mają wysokie koszty operacyjne, a potencjalne przejęcie któregoś z nich odbyłoby się kosztem wyceny akcji BZ WBK.
Softbank i Prokom