O rany, jaki byłem naiwny. Kiedy po ostatnich wyborach parlamentarnych ironizowałem wieszcząc nadejście ery głupoty, nie zdawałem sobie sprawy, jakie cuda nas jeszcze czekają. Eksplozja głupoty polityczno-gospodarczej i nieudolność w rządzeniu okraszane są od wielu tygodni orwellowskim spektaklem w postaci postępowania w sprawie afery Rywina.
Niestety, wystarczy spędzić kilka godzin przed telewizorem, oglądając relacje z posiedzeń komisji tzw. śledczej (z nazwy chyba tylko...), by poczuć zniechęcenie do posiadania paszportu z orłem. Ostatnio dyskusja koncentruje się wobec pewnej giełdowej spółki... M. Historyk, pan Tomasz N. zadaje - jak mu się wydaje - "podchwytliwe" pytania Włodzimierzowi C. Coś mu się tam nie zgadza w billingu rozmów innego gwiazdora biznesu medialnego - Roberta K. Spieszę wyjaśnić, że oficjalne billingi z oficjalnych komórek można sobie..., no powiedzmy - darować. Wystarczy bowiem pójść na warszawski stadion albo do zupełnie oficjalnego dealera i kupić jakieś "prepaidowe" barachło. I dzwonić do woli. Bez kontroli. Pytanie, który z przesłuchiwanych miałby być na tyle szalony, by pozwolić na rejestrowanie własnych, zapewne niezbyt oficjalnych, rozmów. Cała dyskusja wokół tego, kto i do kogo dzwonił, zakrawa na kpinę.
Co to ma wspólnego z giełdowym parkietem? Cóż, niestety bardzo wiele. W podobnej, jak sejmowa, atmosferze, toczone są postępowania wyjaśniające w sprawach dotyczących rynku kapitałowego. Są zapewne mniej spektakularne. Dzielne organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości nie mają zielonego pojęcia, nad czym pracują. Przestępcy ryczą ze śmiechu. Inwestorzy pozostają na lodzie. Naród ma to w nosie, bo zapewne w większości nie wie o istnieniu jakiegokolwiek rynku kapitałowego. Ignorancja i niekompetencja jest zresztą chyba ulubioną cechą Polaków.
Żenada - tak wiele razy komentujemy z red. Dariuszem J. otaczającą nas coraz śmieszniejszą rzeczywistość. W tym przypadku określenie "żenada" to zdecydowanie zbyt mało. Cały ten medialny "show" obraża zdrowy rozsądek. Normalny człowiek ma prawo zastanowić się, gdzie żyje. Bo z tzw. przesłuchań wniosek jest dość ewidentny. Wokół nas - złodzieje i bandyci. Woda na młyn oszołomów i politycznych cwaniaków.
Jeszcze jedno. Nie ulega wątpliwości, że w komisji tzw. śledczej jest tylko jeden prawdziwy facet. I mniejsza o to, że to Rokita. Dla mnie urasta do rangi Supermana. Szkoda, że na rynku kapitałowym i finansowym dotąd nikt taki się nie pokazał.