Pracował Pan między innymi w "Rzeczpospolitej", Polskiej Agencji Prasowej, zajmował się kształceniem korespondentów zagranicznych. Teraz uprawia Pan dziennikarstwo w nieco innym wydaniu.
To jest w zasadzie tylko inna forma przekazu. Poza tym świat komputerów nie jest mi obcy nie tylko ze względu na to, że od lat sam z nich korzystam, ale także dlatego, że na początku lat 90. brałem udział w przeszkoleniu kilku tysięcy nauczycieli informatyków. To były początki polskiej edukacji informatycznej. Teraz przyszedł czas na portal. Dla mnie to spora przygoda. Biorę w niej udział od jesieni ubiegłego roku, czyli od czasu powstawania pomysłu, jak ten nowy wizerunek ministerstwa w sieci ma wyglądać i co - poza ministerialnymi historiami - powinno się znaleźć na stronach tego portalu.
I udało się?
Biorąc pod uwagę fakt, że wpisując adres www.mf.gov.pl można wejść na nasze nowe strony internetowe, to udało się. Przy czym to nie jest tak, że coś zostało zrobione i jest. Dzisiaj mamy do czynienia z historią rozpoczętą, medium działającym, ale będącym w ciągłej rozbudowie. Po prostu wystartowaliśmy.
Czy jest Pan mózgiem portalu Ministerstwa Finansów?