Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejm ma głosować drugie już wotum nieufności dla wicepremiera i ministra infrastruktury Marka Pola. Wszystkie kluby opozycji parlamentarnej opowiadają się za odwołaniem ministra z urzędu.
Wniosek o wotum nieufności dla szefa resortu infrastruktury został podpisany przez 90 posłów, m.in. z PiS, Platformy Obywatelskiej i koła Ruchu Katolicko-Narodowego. Według wnioskodawców, Marek Pol poza wprowadzeniem winiet nie ma żadnego pomysłu na budowę dróg i autostrad. Do odwołania ministra potrzebne jest poparcie wniosku przez co najmniej 231 posłów. SLD i UP dysponują razem 213 głosami, mogą też liczyć na poparcie sześciu posłów z koła Partii Ludowo-Demokratycznej Romana Jagielińskiego, które wchodzi w skład koalicji parlamentarnej. Kluby PO, PiS, Samoobrony, LPR, które zadeklarowały, że zagłosują za odwołaniem Pola oraz PSL, który się jeszcze waha, dysponują 207 głosami. - Z dużym prawdopodobieństwem, graniczącym z pewnością, ludowcy zagłosują za odwołaniem ministra. Główne powody to próba wprowadzenia winiet i niekorzystna umowa na dostawy gazu z Rosji - powiedział Zbigniew Kuźmiuk, wiceprzewodniczący klubu PSL. Prawdopodobnie wniosek poprą też koła poselskie SKL i Ruchu Katolicko-Narodowego, czyli 13 kolejnych posłów. Wynik głosowania będzie więc zależał od frekwencji na sali obrad.
Szef klubu parlamentarnego SLD Jerzy Jaskiernia uważa, że chociaż głosowanie nad wotum będzie najpoważniejszym testem mniejszościowego gabinetu, to mimo to opozycji nie uda się zebrać większości głosów, niezbędnych do odwołania M. Pola. Podobnego zdania jest rzecznik rządu Michał Tober. - Nie pierwsze to już wotum nieufności dla ministra Marka Pola. Myślę, że tak jak poprzednim razem, tak i teraz zostanie odrzucone przez Sejm - powiedział M. Tober.