Program zakłada, że w 2004 r. wzrost PKB wyniesie 4,9%. W kolejnych dwóch latach przyspieszenie będzie jeszcze większe: w 2005 r. produkt krajowy zwiększy się o 5,4%, a w 2006 r. o 6%. Jak mówią eksperci PKPP, taki cel jest jak najbardziej słuszny, ale jego realizacja stoi pod dużym znakiem zapytania.
Bez inwestycji nie ruszymy
- Autorzy reformy zgadzają się z tym, że bez wzrostu inwestycji nie uda się osiągnąć przyspieszenia gospodarczego. Skupili się jednak na jak najlepszym wchłanianiu środków z Unii Europejskiej. To ważne, ale nie powinno być najważniejsze - mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP.
Według wyliczeń Konfederacji, aby osiągnąć roczny 5-proc. wzrost PKB, wartość nakładów inwestycyjnych w gospodarce powinna wzrosnąć o 70 mld zł rocznie. Aby to się udało należy zwiększyć skłonność do oszczędzania. Tymczasem plany wicepremiera Kołodki, zwłaszcza podatkowe, tego nie gwarantują. Jak mówią eksperci organizacji, likwidacja ulg i zwolnień wraz z obniżką podatków dla najuboższych spowoduje raczej wzrost konsumpcji, a nie oszczędności.
- Poza tym w ciągu trzech najbliższych lat wpływy z podatków mają rosnąć szybciej niż PKB. Gdzie ma się w takiej sytuacji tworzyć przestrzeń do oszczędzania? - mówi J. Mordasewicz.