Nie wszyscy spodziewali się tej obniżki. Choć większość analityków oczekiwała cięcia, część sądziła, że osłabienie złotego może odsunąć decyzję RPP. Mimo tej lekkiej niepewności rynek prawie nie zareagował. Dolar po ogłoszeniu informacji o obniżce kosztował 4,064 zł, wobec 4,0655 zł rano, a euro - 4,3341, wobec 4,3246 zł.
Analitycy zastanawiają się już, kiedy będzie następna redukcja. Zdaniem Jacka Wiśniewskiego, ekonomisty z Pekao SA, może do niej dojść już w kwietniu lub maju.
- W kwietniu może nastąpić dołek inflacji, toteż Rada może się wstrzymać z decyzją o redukcji do maja - powiedział. - Potem spodziewamy się jeszcze jednej obniżki w połowie roku.
Jego zdaniem, redukcje będą mogły być nawet większe, o ile inflacja pozostanie nadal niska. A to będzie zależeć od cen żywności oraz od tempa wzrostu gospodarczego. Jeśli gospodarka będzie się rozwijać powoli, obniżek może być więcej.
Szybkiej redukcji stóp procentowych oczekuje także Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska.