Marek Pol, szef resortu infrastruktury, deklaruje, że w ciągu kilku dni przedstawi pomysł na finansowanie inwestycji drogowych. - Program zakłada równoczesne gromadzenie z różnych źródeł środków na realizację inwestycji drogowych - mówi M. Pol. Z informacji PARKIETU wynika, że jednym z tych źródeł ma być tzw. opłata rejestracyjna. W opinii posła Andrzeja Różańskiego z Komisji Infrastruktury, opłata ta jest niczym innym jak winietą, tyle że nazywa się inaczej. Każdy właściciel samochodu osobowego musiałby co roku kupować naklejkę umieszczaną na szybie auta. Na razie nie wiadomo, jak wysoka miałaby być ta opłata. Gdyby minister Pol chciał pozyskać 1,5 mld zł z tego tytułu, czyli tyle, ile wcześniej miały wynosić roczne wpływy z winiet, opłata rejestracyjna musiałaby wynosić ok. 150 zł rocznie.
Z naszej analizy wynika jednak, że pomysł ten nie ma większych szans na poparcie w parlamencie. - Absolutnie nie poprzemy tego pomysłu. Wszyscy kierowcy mają już dość wszelkich opłat i podatków. Kolejne pomysły M. Pola na pewno nie znajdą akceptacji w naszym klubie - powiedział nam Waldemar Borczyk, poseł Samoobrony.
Pomysł opłat rejestracyjnych nie może także liczyć na poparcie posłów Platformy Obywatelskiej. Zdaniem Tadeusza Jarmuzewicza, o wiele lepszym sposobem znalezienia pieniędzy na inwestycje drogowe jest podwyżka podatku akcyzowego. - Państwu nie są nagle potrzebne bardzo duże pieniądze na inwestycje drogowe, gdyż nie ma szerokiego frontu robót, które trzeba sfinansować. Prace nad budową autostrad i innych dróg będą przecież zaczynać się stopniowo, w związku z tym my proponujemy podwyższenie podatku akcyzowego od paliw silnikowych, ale stopniowe, np. o 2 grosze co kwartał. Kierowcy nawet by tego nie zauważyli, gdyż w samej Warszawie różnice w cenie jednego litra benzyny na różnych stacjach wynoszą nawet 15 groszy - powiedział nam poseł PO.
Przeciw będzie także PSL. To w dużej mierze właśnie dzięki postawie stronnictwa upadł pomysł winiet, a ludowcy deklarują, że nie poprą też opłat rejestracyjnych. - Wypadałoby, aby minister Pol odstąpił już od ratowania budżetu sięganiem do kieszeni mniej zamożnych Polaków. My konsekwentnie będziemy przeciwni takim pomysłom, a pieniędzy na drogi proponujemy szukać w likwidacji szarej strefy paliwowej - powiedział Zbigniew Kuźmiuk, wiceszef klubu parlamentarnego PSL.
W tej kwestii wtóruje ludowcom Ludwik Dorn z Prawa i Sprawiedliwości. - Liczba samochodów w Polsce rośnie, natomiast spada sprzedaż paliw silnikowych. Jednocześnie rośnie sprzedaż oleju opałowego przy utrzymującej się na niezmienionym poziomie liczbie domów nim ogrzewanych. Coś tu jest nie tak. Kwitnie szara strefa a Skarb Państwa co roku traci ok. 3 mld zł. Dopóki rząd nie zrobi czegoś z tym problemem, Prawo i Sprawiedliwość nie poprze żadnego pomysłu na zwiększenie obciążeń podatkowych obywateli - powiedział L. Dorn.