Nie sposób jeszcze oszacować, ile pochłonie informatyzacja gminnej ewidencji podatkowej nieruchomości. Dopiero w przyszłym roku ma być ustalony obowiązujący dla całego kraju tzw. standard informatyczny, zgodnie z którym będzie sporządzony spis. Jednak z grubsza można szacować, że będą to kwoty niebagatelne. Dla porównania, koszty wprowadzenia systemu informatycznego dla banku PKO BP szacowane są na 0,5-2 mld zł. A gmin jest dwukrotnie więcej niż oddziałów i ekspozytur największego polskiego banku detalicznego. Nic dziwnego, że samorządowcy boją się dodatkowych wydatków związanych z wprowadzaniem podatku katastralnego. Mogą one im poważnie uszczuplić możliwości wchłonięcia środków z Unii Europejskiej. Resort finansów szacuje, że w latach 2004-2006 samorządy muszą znaleźć w tym celu 13,8 mld zł.
Obowiązek prowadzenia ewidencji na potrzeby nowego podatku gminy będą miały już w 2005 r. Ministerstwo ocenia, że z początkiem 2006 r dzisiejszy podatek od powierzchni nieruchomości mógłby zostać zastąpiony przez nowy, liczony od jej wartości. Zostanie zbyt mało czasu na przygotowania, alarmują samorządowcy. Większość z nich woli wypowiadać się nieoficjalnie. Mówią, że plany, ministerstwa chcą jeszcze przedyskutować. Ale już teraz mają do nich wiele zastrzeżeń
Najważniejszy problem to ciągle otwarta kwestia wyceny nieruchomości. Nadal nie wiadomo, kto ma ją zlecać (czyli za nią płacić). - Bałbym się nałożenia na gminy takiego obowiązku. To oznaczałoby, że będą musiały one wynająć biegłych. Wtedy koszty takiej operacji mogłyby przewyższać wartość niektórych nieruchomości - uważa Kazimierz Barczyk, przewodniczący Federacji Związku Gmin i Powiatów RP.
Jego zdaniem, trzeba przyjąć jakiś jednolity model wyceny dla całego kraju. Mógłby on przypominać tabele z orientacyjnymi cenami używanych samochodów. - Dopiero w razie wątpliwości sięgałoby się po opinię biegłego. Bez ustalenia wspólnych parametrów cała reforma się nie uda. Jej koszty mogą przewyższyć ewentualne wpływy - ocenia Kazimierz Barczyk.
Kto jest najbardziej narażony na straty? Samorządowcy nie mają wątpliwości: najbiedniejsze regiony. Obowiązek prowadzenia komputerowej ewidencji będzie dotyczył ich tak samo, jak bogatych samorządów. Obarczenie kosztami wyceny to dodatkowy element. Same wpływy z podatku mogą na to nie wystarczyć. Ministerstwo Finansów zakłada bowiem, że w pierwszej fazie dochody mają być porównywalne z tymi, które samorządy osiągają z podatku od nieruchomości.