- Nie ma takiej potrzeby - stwierdził R. Michalski w odpowiedzi na pytanie, czy resort będzie teraz kupować waluty. Poinformował również, że środki na wykup obligacji Brady'ego w kwietniu będą pochodzić z emisji papierów na rynkach zagranicznych.
Wypowiedź ta zachwiała na moment rynkiem walutowym. - Inwestorzy zaczęli kupować złotego. Ale zaraz pojawiło się jakieś większe zlecenie sprzedaży i rynek wrócił do stanu wyjściowego - mówi Robert Kęsicki, dealer walutowy z Kredyt Banku. - Obroty na rynku są teraz niewielkie z powodu wojny z Irakiem. Dlatego wystarczy jedno większe zlecenie, aby poruszyć kursami - dodaje. Po południu dolar kosztował 4,08 zł.
Wiceminister poinformował również, że w tym roku Polska sprzeda jeszcze na międzynarodowych rynkach obligacje o wartości miliarda euro i 20 mld jenów (167 mln USD). Jego zdaniem emisja w jenach, planowana wstępnie na czerwiec, nie powinna się opóźnić. Wcześniej resort finansów informował, że rozważa jeszcze emisję na rynku amerykańskim i brytyjskim. W tym roku Polska sprzedała już za granicą papiery o wartości 1,5 mld euro. Ofertę podwyższono z powodu dużego zainteresowania z wstępnie planowanych 750 mln euro. R. Michalski poinformował również, że nie ma potrzeby podwyższania tegorocznego limitu dla emisji zagranicznych, który wynosi 2,8 mld USD.
Jego zdaniem, Polska jest w tej chwili bardzo bezpiecznym rynkiem pod względem obsługi długu publicznego, a jego udział w PKB, zbliżający się do 50%, jest "umiarkowany".
Wiceminister potwierdził też informacje PARKIETU dotyczące planów wprowadzenia nowych obligacji dla klientów detalicznych. - Pracujemy nad nowymi instrumentami, które pozwolą nam sprostać konkurencji ze strony obligacji bankowych i funduszy inwestycyjnych - powiedział, dodając, że pojawią się one w drugim półroczu. Inwestorom, którzy w tej chwili zastanawiają się nad ulokowaniem swoich oszczędności, wiceszef resortu finansów zalecił zakup dwu- i pięcioletnich obligacji skarbowych w proporcji 1 do 2.