Czwartek przyniósł nasilenie tendencji zwyżkowej na międzynarodowym rynku naftowym. Pojawiły się bowiem obawy, że dłuższa, niż przewidywano, wojna w Iraku oraz krwawe zamieszki w Nigerii mogą doprowadzić do zmniejszenia podaży paliw płynnych. Wprawdzie dostawy z Bliskiego Wschodu nie zostały zakłócone, a Kuwejt wznowił eksploatację zagrożonych konfliktem złóż, ale jednocześnie stwierdzono, że upłynie dużo czasu, zanim eksport ropy rozpocznie Irak. Tymczasem Nigeria wykorzystuje tylko w 60% swój potencjał wydobywczy, gdyż walki międzyplemienne objęły bogatą w ten surowiec deltę Nigru. W tych warunkach inwestorów zaniepokoił spadek zapasów benzyny na rynku amerykańskim, zwłaszcza że zbliża się tam sezon motoryzacyjny. W Londynie ropa Brent z dostawą w maju kosztowała wczoraj po południu 26,40 USD za baryłkę, wobec 25,29 USD w końcu sesji środowej.
Złoto cieszyło się znów popularnością jako bezpieczna lokata kapitałów, gdyż konflikt zbrojny w Zatoce Perskiej może pociągnąć za sobą więcej, niż przypuszczano, ofiar oraz olbrzymie straty finansowe. Wzrósł też popyt fizyczny, zwłaszcza na największym rynku indyjskim, gdzie trwa właśnie sezon zakupów tego kruszcu. Za uncję złota płacono wczoraj w Londynie 330,75 USD, wobec 330,25 USD dzień wcześniej.
Obniżyły się natomiast notowania miedzi. Zależą one bowiem w dużym stopniu od popytu ze strony przemysłu i budownictwa, które przeżywają obecnie trudny okres ze względu na słabą koniunkturę w gospodarce światowej. Tona miedzi w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w Londynie 1626 USD, wobec 1663 USD w środę.