Od niewielkich spadków rozpoczęły się ostatnie w mijającym tygodniu sesje na giełdach nowojorskich. Wraz z rosnącym przekonaniem, że wojna w Iraku nie będzie tak szybka, jak zakładano, coraz bardziej pogarszają się nastroje wśród inwestorów. W piątek pojawił się jeszcze jeden czynnik, ograniczający chęć do lokowania kapitałów w akcje. Poinformowano, że wskaźnik zaufania amerykańskich konsumentów, tworzony przez Uniwersytet Michigan, spadł z 79,9 pkt w lutym aż do 77,6 pkt, najniższego poziomu od 9 lat. Spadkom liderowały te firmy, którym najbardziej szkodzi konflikt na Bliskim Wschodzie. W grupie tej znalazła się sieć hoteli - Hilton Hotels, właściciel coraz bliższych bankructwa linii lotniczych American Airlines - AMR Corp. czy spółka handlująca meblami - Ethan Allen. Do godz. 18.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones spadł o 0,33%, a indeks mierzący koniunkturę w branży high-tech - Nasdaq Composite - stracił 0,34%.

Również czołowe europejskie indeksy zakończyły tydzień niewielkimi zmianami. Pozytywnie wyróżnił się paryski wskaźnik CAC-40, który zyskał 0,37%. Wprawdzie taniały papiery "wrażliwych" na wojnę spółek, takich jak sieć hoteli Accor, linie lotnicze Air France czy największa światowa firma świadcząca usługi cateringowe - Sodexho Alliance (pojawiły się plotki, że armia amerykańska zamierza zrezygnować z jej usług), ale indeks został pociągnięty w górę przez France Telecom. Potentat telekomunikacyjny jest w trakcie sprzedaży obligacji, dzięki której ma uzyskać środki na redukcję zadłużenia, a oferta cieszy się bardzo dużym powodzeniem na rynku. W Niemczech, gdzie indeks DAX do godz. 18.00 spadł o 1,74%, ponownie liderem spadków było towarzystwo reasekuracyjne - Münich Re. Zaledwie dzień wcześniej poinformowało o rekordowej stracie w ub.r., a już w piątek zapowiedziało, że w I kw. br. również może mieć ujemny wynik netto. Mocno taniały też akcje Lufthansy i Volkswagena. Londyński wskaźnik FT-SE 100 obniżył się o 0,55%. W defensywie znalazły się m.in. linie lotnicze British Airways.