Ze wszystkich rynków akcji, jakie miałem okazję do tej pory poznać, najbardziej "technicznym" wydaje mi się Nasdaq. Zdecydowanie najważniejszym czynnikiem wpływającym na kursy na tym rynku są emocje. Jako że uczestników tego rynku jest bardzo wielu, dobrze działają tu zasady analizy technicznej (czyli analizy ludzkiego strachu i chciwości). Ważnym narzędziem przy prognozowaniu rynku jest teoria fal Elliotta.

W moim przekonaniu na Nasdaqu można wyrysować spadkową piątkę. Wszystko zaczęło się w marcu 2000 roku. Pierwsza fala była dosyć skromna i zakończyła się w maju. Po niej nastąpiło odreagowanie (fala druga). Nasdaq Composiet najwięcej stracił w trakcie fali trzeciej. Zniosła ona indeks z 4250 pkt do 1400 we wrześniu 2001 roku. Fala czwarta to wzrost do poziomu 2080 punktów. Ostatnia fala trwała od początku 2002 roku do października.

To, co czeka nas w najbliższej przyszłości, to najprawdopodobniej A-B-C. Obecnie jesteśmy we wzrostowej fali A. Powinna ona mieć pięciofalową budowę. Pierwsze uderzenie popytu mieliśmy w czwartym kwartale zeszłego roku. Obecnie wydaje mi się, że rynek zbiera siły na wzrost powyżej 1600 punktów. Latem powinna zakończyć się fala A. Ciężko, jest obecnie prognozować, jak będzie przebiegać fala B i C. Jednak przypuszczam, że będą to fale mocno rozciągnięte w czasie. Duża spadkowa piątka trwała 31 miesięcy. Jeśli korygujące A-B-C miałoby trwać tyle samo, to nowa bessa powinna rozpocząć się dopiero w połowie 2005 roku. W tym czasie będzie można sporo zarobić na najlepiej radzących sobie papierach.

Moimi faworytami są spółki prowadzące biznes internetowy. Fala C powinna dać zarobić na producentach mikroprocesorów lub na spółkach biotechnologicznych. W czasie bessy Dow Jones Composite Internet spadł z 500 punktów na 26. Jeśli indeks ma odrobić spadki w 38%, to musi wzrosnąć do około 200 punków (czyli 7-krotnie). Na dzień dzisiejszy wydaje mi się to mało prawdopodobne i zadowolę się wzrostem tego indeksu o 200%. Przypuszczam, że kulminacja zakupów nastąpi już w najbliższych tygodniach.