Do tej pory na SARS zachorowało ponad 3000 osób, a ok. 75 zmarło. Większość wypadków śmiertelnych miała miejsce w Azji. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała formalne ostrzeżenie przed podejmowaniem podróży do Hongkongu oraz chińskiej prowincji Gunandong. W nocy z wtorku na środę wielkie stacje telewizyjne w USA przerwały relacjonowanie przebiegu wojny w Iraku, aby pokazać stojący na płycie lotniska w San Jose (Kalifornia) samolot z Tokio. Na pokładzie troje pasażerów miało podobne symptomy do SARS. Dopiero po badaniach w miejscowej klinice osoby podejrzane o zarażenie się niebezpieczną chorobą zwolniono. Historia lotu nr 128 American Airlines pokazuje jednak środki bezpieczeństwa, jakie podjęto w USA w związku z epidemią. W Azji wprowadzono kwarantannę całych dzielnic.
Ekonomiści nie mają wątpliwości, że jeśli SARS rozwijać się będzie w dotychczasowym tempie, to odbije się to na koniunkturze gospodarczej w krajach objętych epidemią. Może nawet zaniknąć międzynarodowy ruch turystyczny do takich krajów, jak Chiny, Hongkong, Singapur czy Wietnam. Odwołano już wiele imprez - od tournee zespołu Rolling Stones po Chinach, po zaplanowane na jesień Światowe Forum Ekonomiczne w Pekinie.
Kryzys związany z SARS bardzo boleśnie odczują amerykańscy przewoźnicy, którzy i tak tracą pieniądze po wybuchu wojny w Iraku. Spadek rezerwacji początkowo objął przede wszystkim połączenia transatlantyckie, teraz zjawisko to dotyczy także drugiej strony globu. Co trzecia amerykańska spółka, prowadząca interesy w basenie Pacyfiku, zabroniła już swoim pracownikom podróżowania do Azji. Z pozostałych firm objętych badaniem Business Travel Coalition 8% zamierza wprowadzić podobny zakaz już w najbliższych
dniach, a 41% opublikowało ostrzeżenia i wskazówki dla tych, którzy musieli wyjechać służbowo w rejony objęte epidemią.