Jak powiedziała H. Wasilewska-Trenkner, obecnie ministerstwo pracuje nad zmianą ustawy o dochodach samorządów, przepisami o dyscyplinie budżetowej i prawem podatkowym.
- Większość ustaw opracowywana przez nas będzie gotowa do końca maja, by przesłać je do parlamentu - powiedziała wiceminister.
Według niej, próba naprawy finansów publicznych musi być podjęta, i to już przy pracach nad przyszłorocznym budżetem. Opóźnienie może spowodować, że roczne tempo wzrostu, zamiast zakładanych przez resort finansów 5-6% PKB, wyniesie 2-2,5%. - A to oznacza, że dogonienie najbiedniejszych krajów UE zajmie 37 lat. Przy 5-6-proc. wzroście potrwa to ok. 11-15 lat - uważa H. Wasilewska-Trenkner.
Tymczasem według wiceminister finansów to właśnie szybki wzrost gospodarczy powinien być jednym z głównych priorytetów polityki gospodarczej rządu na najbliższe lata. Jak powiedziała, najbardziej korzystne dla kraju byłoby realizowanie planu z programu naprawy finansów. Wiceminister przestrzega jednak przed naruszaniem dyscypliny budżetowej. Jej zdaniem, deficyt państwowej kasy musi być pod kontrolą - tak aby rząd co najmniej do 2006 r. zachował zdolność udzielania poręczeń i gwarancji. Utraci ją, gdy dług publiczny przekroczy wartość 55% PKB. Według wyliczeń wicepremiera Grzegorza Kołodki, deficyt w wysokości 65 mld zł oznacza wzrost długu do 60% PKB. Program naprawy finansów publicznych zakłada, że maksymalnie poziom zadłużenia w latach 2004-2006 wzrośnie do 53% PKB.