Reklama

Dinar zdrożał o 250%

Gdy tylko skończy się wojna, do Iraku zaczną zjeżdżać amerykańscy specjaliści z różnych dziedzin. Mają zapewnić "wszelką pomyślność temu narodowi", obiecaną przez prezydenta George'a W. Busha.

Publikacja: 04.04.2003 09:49

Już w pierwszej grupie owych specjalistów znajdzie się kilkunastu ekonomistów z Departamentu Skarbu. Mają pomóc przy stabilizacji tamtejszej waluty, stworzyć sprawnie działający bank centralny i wreszcie położyć podwaliny pod rozwój gospodarczy, który zapewniłby tworzenie nowych miejsc pracy.

Bush nie ukrywa, że jego celem jest stworzenie w Iraku takiego modelu gospodarczego, który mógłby być wzorcem dla całego regionu. Nie będzie to łatwe, gdyż po latach sankcji gospodarczych, złego zarządzania i korupcji PKB Iraku jest teraz trzy razy mniejszy niż przed inwazją na Kuwejt z 1990 r. Wynosi niecałe 60 mld USD, co w przeliczeniu na jednego mieszkańca daje 2,5 tys. USD, a więc zaledwie 7% tego, co średnio przypada na obywatela Stanów Zjednoczonych.

Misję amerykańskich ekonomistów zorganizuje Biuro Pomocy Technicznej Departamentu Skarbu, kierowane przez Jamesa Falla i nadzorowane przez podsekretarza do spraw międzynarodowych Johna Taylora. Biuro to powstało na początku lat 90., gdy Związek Radziecki rozpadał się na niepodległe państwa i trzeba było pomóc w tworzeniu w nich podstaw nowoczesnej gospodarki rynkowej.

W amerykańskiej misji znajdą się ekonomiści zatrudnieni w administracji rządowej, ale także specjaliści z Wall Street. Mają już doświadczenie w niesieniu pomocy w ponad 50 krajach. Ostatnio tworzyli projekt budżetu dla nowego rządu Afganistanu i pomagali Indonezji przy restrukturyzacji programu obligacji za 19 mld USD, tak by nie dopuścić do niewypłacalności tego kraju. Pomagali też w tworzeniu nadzoru bankowego w Ugandzie i Etiopii, zajmowali się ulepszaniem systemu ściągania podatków w Hondurasie i doradzali bankowi centralnemu w Argentynie, jak lepiej wpływać na politykę gospodarczą.

Na skutki amerykańskiej pomocy gospodarczej dla Iraku liczą uczestnicy rynku pieniężnego z wielu krajów od Jordanii po Pakistan. - Jak tylko USA przejmą kontrolę nad Irakiem, to od razu ustabilizują tamtejszą walutę. A to wzmocni kurs dinara - uważa Mohsin Baiq z Islamabadu, który już w ubiegłym tygodniu za milion rupii (17,3 tys. USD) kupił 450 tys. dinarów.

Reklama
Reklama

U cinkciarzy w Islamabadzie dinary drukowane przez iracki rząd i ozdobione wizerunkiem Saddama Husajna zdrożały od rozpoczęcia wojny o 250%, do 1,75 rupii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama