Po czwartkowym, dość obiecującym, wzroście w piątek można było oczekiwać ciekawej sesji. Sesji, która da odpowiedź na pytanie, czy rynek dalej pozostanie w trendzie bocznym. Czy też może, wzorem giełd światowych, ruszyć ku grudniowym szczytom. I taką odpowiedź otrzymaliśmy. Czerwcowe kontrakty, zamykając się na poziomie 1145 pkt, potwierdziły, że wybicie powyżej 1135 pkt (luka bessy z 27 styczni br.) nie było pułapką. Pozytywnym sygnałem jest też pokonanie linii szyi, poprowadzonej po szczytach z 17 lutego i 21 marca br., odwróconej RGR. Realizacja tej formacji powinna przełożyć się na wzrost w okolice 1200-1210 pkt.

Także na podstawie już tych elementów możemy mówić o dość mocnych sygnałach kupna. Co prawda, istnieje cień szansy, iż w poniedziałek rynek silnie spadnie i formacja odwróconej RGR się załamie. Jednak nawet wówczas wymagane byłoby potwierdzenie tak wygenerowanych sygnałów sprzedaży, przez spadek poniżej ostatniego lokalnego dołka. Stąd, na obecnym etapie, zdecydowanie faworyzowane są długie pozycje.

Na wzrostowy scenariusz wskazuje również wykres tygodniowy. Po silnej zwyżce sprzed dwóch tygodni i zawahaniu przed tygodniem, w ciągu ostatnich pięciu sesji byki znów stanęły przed szansą opuszczenia górą dwumiesięcznej stabilizacji. Jeżeli poniedziałkowa sesja potwierdzi te aspiracje, to realne stają się wzrosty w okolice 1200 pkt. Dlaczego tylko do 1200 pkt, a nie do 1250-1260 pkt? Otóż, na poziomie 1200 pkt przebiega 13-miesięczna linia trendu spadkowego. Jest ona na tyle silną bariera podażową, iż trudno zakładać że przy obecnej kondycji popyt jest w stanie ją pokonać. Zwłaszcza że pokrywa się ona z silnym oporem z wykresu dziennego, jaki tworzy luka bessy z 17 stycznia br. (1200-1216 pkt).