"Znaczące zmiany w rosyjskim sektorze bankowym nie nastąpią, dopóki będzie on zarządzany przez dość wąską grupę miejscowych biznesmenów. Wciąż brakuje w tym kraju prywatnych niezależnych banków" - czytamy w raporcie Standard & Poor's. Agencja podkreśla, że sektor finansowy jest zdominowany przez państwowy - Sbierbank, który kontroluje ok. 40% miejscowego rynku depozytów. Resztę dzielą między sobą pozostałe banki, które w większości działają jak przedstawicielstwa czy "skarbce" różnych rosyjskich grup biznesowych. W efekcie - konkluduje S&P - ryzyko inwestowania w rosyjski sektor bankowy niewiele spadło w stosunku do 1998 r.

Prawie pięć lat temu doszło do załamania rosyjskiego sektora finansowego. Rząd nie był w stanie wykupić obligacji denominowanych w rublach za łączną kwotę 40 mld USD. Miliony obywateli straciło swoje oszczędności ulokowane w bankach. Ludzie nauczeni doświadczeniem teraz wolą trzymać pieniądze w domach. Zadaniem banków jest więc skłonienie Rosjan do zakładania depozytów, tym bardziej że - jak szacuje S&P - rosyjscy obywatele dysponują obecnie gotówką (głównie w dolarach i euro) w wysokości ok 80 mld USD.

Największa światowa instytucja finansowa - amerykańska Citigroup, która otworzyła pierwszy oddział bankowości detalicznej (Citibank) w Rosji w ubiegłym roku wywiera naciski na rząd, aby przeprowadził niezbędne reformy umożliwiające większe otwarcie rosyjskiego sektora finansowego. Liczy, że Rosjanie chętnie będą lokować środki w amerykańskim banku nie uwikłanym w, często niejasne, interesy na miejscowym rynku.