Mocnym uderzeniem rozpoczęli kupujący nowy tydzień. 2,7-proc. wzrost wartości indeksu WIG20 robi wrażenie. Tym większe, że towarzyszyły mu jednoznaczne oznaki dużej siły popytu. Ostatni raz z tak dynamiczną zwyżką mieliśmy do czynienia 10 marca 2003 r. Wówczas aktywność popytu nie zakończyła się ukształtowaniem choćby krótkoterminowego trendu wzrostowego.
Na poniedziałkowej sesji otwarta została przeszło 30-puktowa luka hossy. Mało tego, aktywność kupujących doprowadziła do zdecydowanego przełamania długoterminowej średniej kroczącej. Tym samym byki przypieczętowały los trendu horyzontalnego trwającego od końca stycznia. Poziom 1200 pkt. wyznacza pierwszą barierę, gdzie nastąpi test siły popytu. Jest on powiązany z długoterminową linią trendu spadkowego (od stycznia 2002 roku), która znajduje się obecnie na wysokości 1230 pkt. W tych okolicach znajdują się również lokalne wierzchołki z grudnia 2002 i stycznia 2003. Wydaje się, że byki czeka niezwykle trudna przeprawa.
Motywem poniedziałkowej imponującej zwyżki nie było dyskontowanie doskonałych wyników finansowych, jakie uzyskały największe pod względem płynności i kapitalizacji polskie spółki. Takich wyników po prostu nie będzie. Postępy wojsk koalicji amerykańskiej na froncie irackim wydają się najbardziej prawdopodobnym uzasadnieniem takiego zachowania. Niektórzy analitycy wywodzą silne wzrosty z powodu zakończenia w piątek formacji odwróconej głowy i ramion. Gdyby ich teza okazała się słuszna, to wówczas minimalnym poziomem, gdzie może zakończyć się zwyżka, jest 1185 pkt. Sekwencja zmian kursowych z przełomu lutego i kwietnia może przypominać odwróconą głowę i ramiona, tym bardziej że obroty zachowują się modelowo. Gorzej z wyglądem. Głowa jest zbyt mała w stosunku do ramion, a ponadto głowie towarzyszy kilka ramion. Trend, po jakim doszło do ukształtowania "formacji", również wydaje się zbyt mały w porównaniu z jej szerokością. Reasumując czas na dalszą zwyżkę, której trwałość będzie zależeć od wydarzeń na Bliskim Wschodzie.