Reklama

Uwolnienie rezerwy to impuls inflacyjny - Balcerowicz

WARSZAWA (Reuters) - Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP), Leszek Balcerowicz uważa, że uwolnienie środków z rezerwy rewaluacyjnej i wsparcie nimi budżetu państwa uruchomiłoby impuls inflacyjny. Ministerstwo finansów domaga się uwolnienia części (około 10 miliardów) środków z rezerwy szacowanej na 27 miliardów złotych, by między innymi sfinansować koszty wchodzenia Polski do Unii Europejskiej. NBP argumentuje, że rezerwa ma charakter księgowy i jej uwolnienie oznaczałoby dodrukowanie pieniędzy.

Publikacja: 08.04.2003 17:53

"Rezerwa jest zapisem księgowym. Jej wypłata oznacza stworzenie pieniądza. Wpłata do budżetu oznacza impuls inflacyjny. Niezależność NBP polega na tym, aby tego nie robić" - powiedział Balcerowicz podczas wykładu w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego.

Dodał, że ewentualne uwolnienie rezerwy rewaluacyjnej, nie przyniosłoby żadnych korzyści budżetowi.

"Bank musiałby odciągnąć te pieniądze sprzedając bony bankom. Budżet przerzucałby dług na bank centralny, który płaciłby wyższe odsetki (sprzedając bony) niż budżet sprzedając obligacje" - powiedział Balcerowicz.

"Zysk NBP byłby niższy, a prawie cały zysk wpłacamy do budżetu. Jest to gra niewarta świeczki" - dodał prezes NBP.

Prezes NBP po raz kolejny powtórzył, że aby wejść do strefy euro w jak najszybszym możliwym terminie, najważniejszą rzeczą jest uzdrowienie finansów publicznych.

Reklama
Reklama

Zapytany jak ocenia przygotowany przez ministra finansów program reformy powiedział, że ocena banku centralnego zostanie opublikowana w środę.

"Jeśli kraj ma wysoki współczynnik podatków do dochodu narodowego i słaby wzrost gospodarczy, reforma finansów publicznych powinna koncentrować się na stronie wydatków" - powiedział Balcerowicz.

Szef NBP skrytykował też spowolnienie prywatyzacji, które - ocenia - niekorzystnie wpływa na wzrost poziomu zadłużenia budżetu.

"Jeśli przy dużym deficycie brakuje środków z prywatyzacji, to trzeba emitować dług i płacić odsetki (...) Nie jest sytuacją normalną gdy zamiast prywatyzować rozdaje się akcje. To jest subsydiowanie" - oświadczył szef NBP.

Tegoroczne wpływy prywatyzacyjne rząd zaplanował na poziomie 9,1 miliarda złotych, ale analitycy wątpią, by były one realne.

((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama