Resort finansów od stycznia nie zmienił oprocentowania obligacji dwuletnich, DOS. Wynosi ono 5,5% (w momencie wykupu inwestor otrzyma z każdego papieru 11,3 zł zysku, pomniejszonego o 20-proc. podatek). Mimo to, z miesiąca na miesiąc popyt na dwulatki spada. W stosunku do lutego zmniejszył się prawie o 24%. Wyjątkowo kiepsko sprzedawały się też w marcu obligacje czteroletnie o zmiennym oprocentowaniu, COI. Do państwowej kasy wpłynęło z tego tytułu zaledwie 4,7 mln zł. To najsłabszy wynik od października ub.r.
Inwestorzy nie byli też w marcu zainteresowani zakupem obligacji pięcioletnich. Ich sprzedaż wyniosła jedynie 25,8 mln zł, wobec 500 mln zł oferty przewidzianej na trzy miesiące. W kwietniu, który jest drugim miesiącem obecnej emisji, resort oferuje pięciolatki po cenie 98,5 zł, oprocentowane 5% w skali roku. Jeszcze gorsze są efekty sprzedaży trzylatek o zmiennych odsetkach. W marcu inwestorzy wydali na ich zakup tylko 19 mln zł (wartość trzymiesięcznej oferty to 1 mld zł).
Resort finansów przewiduje, że popyt na papiery oferowane osobom fizycznym może się jeszcze zmniejszyć. Ma to związek ze zmianą od sierpnia agenta emisji (CDM Pekao zastąpi bank PKO BP). Potrzeba będzie czasu, zanim inwestorzy przyzwyczają się, że zamiast do biura maklerskiego (wyjątkiem będzie BDM, należący do PKO BP) będą musieli chodzić po obligacje do banku.
Nadal dużym zainteresowaniem cieszą się natomiast obligacje oferowane przez banki. Tylko Pekao, który przeprowadził już sześć takich ofert, zebrał w ciągu kilku miesięcy 1,6 mld zł. Podobnie jest z funduszami inwestycyjnymi. W marcu ich aktywa zwiększyły się o ponad 1,2 mld zł.