Brak pełnej ewidencji wydatków i nieskuteczność służb skarbowych wynikająca z braku systemu informatycznego - to główne zarzuty autorów raportu, dotyczące Ministerstwa Finansów. Z danych, które zebrali pracownicy izby, wynika, że w latach 1996-2001 resort finansów wydał na informatyzację ok. 374 mln zł. Nie jest to cała pula środków, bo część wydatków "stopiła się" z kosztami ogólnymi ministerstwa. Do gospodarowania pieniędzmi, które udało się policzyć, NIK również ma zastrzeżenia, bo 374 mln zł to zaledwie 62% zaplanowanej kwoty. Zdaniem przedstawicieli izby, świadczy to o niedbalstwie przy planowaniu i finansowaniu poszczególnych inwestycji.
Według wiceprezesa NIK Jacka Jezierskiego, gdyby system informatyczny działał sprawnie, zaległości podatkowe nie rosłyby tak szybko. W badanym przez izbę okresie zwiększyły się one dwa i pół raza (z 5,3 mld zł do 12,6 mld zł). Według danych ministerstwa na koniec ub.r. wartość zaległości podatkowych wynosiła już 16 mld zł. Największą część z nich stanowił niezapłacony VAT - ponad 10,5 mld zł.
Problemy z informatyzacją fiskusa sprzyjają nieuczciwym podatnikom. Duże problemy z tym ma przede wszystkim kontrola skarbowa. - System ewidencji podatników nie został stworzony do końca. Informacje, jakie zawiera, nie są dostępne na bieżąco dla kontrolerów. Nie można dotrzeć do wszystkich danych na temat podatnika, jeśli ten np. podlega kilku urzędom skarbowym - ocenia wiceprezes Jezierski.
Jego zdaniem, główną przyczyną opóźnień we wprowadzaniu systemy są m.in. częste zmiany przepisów podatkowych i duża rotacja kadr w ministerstwie.
Zarzuty NIK pośrednio potwierdzają przedstawiciele resortu finansów. Wiceminister finansów Wiesław Ciesielski już kilka dni temu podczas czatu internetowego na stronach MF mówił, że kontrola należy do najgorzej zinformatyzowanych służb skarbowych. Żeby to zmienić, ministerstwo planuje wydać do końca tego roku 24 mln zł.