Sesję poprzedzi spotkanie grupy G-7, a także G-8, gdyż w części rozmów ma także wziąć udział Rosja. W Waszyngtonie już obowiązują nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Tym razem jednak większość protestów ma być skierowanych nie przeciwko globalizacji, a wojnie w Zatoce Perskiej. Biały Dom widzi poważną rolę zarówno dla MFW, jak i dla Banku Światowego przy odbudowie Iraku.
Tegoroczne obrady przebiegać będą w atmosferze pełnej niepewności. Oprócz konfliktu w Zatoce Perskiej i epidemii SARS wielu ekonomistów obniżyło prognozy wzrostu zarówno dla USA, jak i dla najważniejszych partnerów handlowych Ameryki w Europie i Azji. To między innymi dlatego MFW odłożył na później dyskusję na temat nowego planu zapobiegania kryzysom finansowym w poszczególnych krajach.
Dyrektor wykonawczy funduszu Horst Koehler podkreślał kilkakrotnie w ostatnich tygodniach, że nie da się wykluczyć niebezpieczeństwa globalnej recesji, jeśli wojna w Iraku będzie się przedłużać, a ceny ropy naftowej będą szły w górę.
W prognozie opracowanej na wiosenną sesję MFW oszacował prawdopodobieństwo powrotu recesji w USA na zaledwie 15%. Niewiele jednak wskazuje na możliwość szybkiego ożywienia gospodarczego po obu stronach Atlantyku. Główny ekonomista MFW Kenneth Rogoff zwracał uwagę na konieczność zmniejszenia zadłużenia spółek jako warunek szybszego rozwoju. Jego zdaniem, w Europie obsługa kredytów odbiera gospodarce od 2,5 do 3% PKB rocznie, w USA zaś - około 1%. MFW zwrócił także uwagę na zagrożenia związane z możliwością załamania się rynku nieruchomości, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i USA, gdzie ceny znacznie wzrosły w ostatnich latach.