Po poniedziałkowej silnej zwyżce indeksu WIG20 wczorajsza sesja upłynęła już w znacznie spokojniejszej atmosferze. Wskaźnik największych spółek podlegał niewielkim wahaniom, a wyraźne obniżenie wartości obrotów powinny świadczyć o korekcyjnym charakterze wczorajszej sesji. Obraz wyglądałby książkowo - po wybiciu ze stanu konsolidacji pojawia się klasyczny ruch powrotny - gdyby nie zamieszanie wprowadzone przez poniedziałkowy przebieg notowań na giełdach w USA. W konsekwencji spadek aktywności na wczorajszej sesji w znacznej mierze wywołany został lękiem inwestorów przed bardziej agresywnym angażowaniem się w akcje. Takie nastroje nie są dobrą bazą dla trwalszych wzrostów, dlatego też, jeżeli indeksy amerykańskie nie zaczną rosnąć, to na rodzimym parkiecie możemy doświadczyć podaży papierów w skali analogicznej do obserwowanej ostatnio zwyżki.
Z technicznego punktu widzenia pierwsze sesje tygodnia znacząco zmieniły obraz rynku. Zdecydowane przełamanie silnego oporu na wysokości 1140 pkt (styczniowe okno bessy) przy wyraźnie zwiększonym wolumenie obrotu robi duże wrażenie. Mimo wszystko strona popytowa nie może czuć się pewnie, ponieważ kilka procent wyżej (poziom około 1180 pkt) znajduje się kolejna, silna bariera podażowa wyznaczona przez linię górnego ramienia ponadrocznej formacji trójkąta. Gdyby doszło do wiarygodnego przełamania tego oporu, wówczas należałoby oczekiwać dalszych wzrostów indeksu przynajmniej do wysokości 1500 pkt. Taki scenariusz w obecnych okolicznościach wydaje się mało realny - wzrost indeksu o ponad 20% na fali zwycięstwa w Iraku w oderwaniu od czynników fundamentalnych byłby sporym zaskoczeniem.
Fundamenty, niestety, nie są sprzyjające. Poza oczekiwanym członkostwem w Unii Europejskiej trudno znaleźć czynniki, które wygenerowałyby trwalszą zwyżkę. Na rynku pracy poprawy nie widać, wydatki inwestycyjne przedsiębiorstw pozostają na niskim poziomie, a popyt wewnętrzny znajduje się w stagnacji. Jedynie eksport nie zawodzi, ale przy przewidywanym spowolnieniu tempa wzrostu gospodarki światowej trudno będzie utrzymać tę tendencję.