DaimlerChrysler spodziewa się, że w bieżącym roku wypracuje większy zysk operacyjny niż w 2002 r., kiedy sięgnął on 5,8 mld euro. - Jest to obwarowane jednak kilkoma warunkami. Pierwszym z nich musi być szybkie zakończenie konfliktu w Iraku. Nie mogą też pojawić się jakieś nowe czynniki, które jeszcze bardziej spowolnią wzrost gospodarczy na świecie - zastrzegł jednak dyrektor generalny spółki Juergen Schrempp, podczas wczorajszego walnego zgromadzenia akcjonariuszy DaimlerChryslera.

Koncern, produkujący m.in. mercedesy i terenowe jeepy, zamierza zwiększyć zysk dzięki redukcji wydatków oraz wprowadzeniu nowych modeli samochodów. Amerykański oddział spółki - Chrysler - w tym roku szykuje rynkowe premiery modeli chrysler pacifica i sportowej wersji crossfire.

Optymistyczne prognozy niemieckie koncernu podają jednak w wątpliwość niektórzy analitycy. - Moim zdaniem, założenie, że spółka osiągnie większy zysk operacyjny niż przed rokiem, jest nierealistyczne. Wystarczy spojrzeć na słaby w tym roku popyt na nowe auta zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych - powiedział Bloombergowi Gerhard Monsberger z niemieckiej firmy inwestycyjnej Hansainvest.

Wczoraj inwestorzy chyba bardziej skłaniali się ku opiniom analityków niż ku wypowiedziom szefa DaimlerChryslera. Akcje spółki staniały już na początku sesji we Frankfurcie prawie o 2%. Z pewnością istotna tu była jedna z wypowiedzi Juergena Schremppa, który stwierdził, że ze względu na niekorzystną koniunkturę w gospodarce światowej prognozę zysku będzie bardzo trudno zrealizować.