Reklama

Wymiana ciosów

RPP nie zgodzi się na rozwiązanie rezerwy rewaluacyjnej banku centralnego - wynika z opinii Rady o reformie finansów publicznych Grzegorza Kołodki. Rozmowy będą się dalej toczyć - twierdzi z kolei wicepremier, choć ostro krytykuje Radę za jej stanowisko. Sposobem na rozwiązanie sporu może być zakup w NBP walut potrzebnych do obsługi długu zagranicznego - uważają ekonomiści.

Publikacja: 11.04.2003 09:19

- RPP nie widzi uzasadnienia dla przedstawionej w Programie Naprawy Finansów Rzeczpospolitej propozycji przekazania rezerwy rewaluacyjnej. Jej realizacja, nie dając korzyści w zakresie polityki fiskalnej, wywołałaby wiele negatywnych skutków na polu polityki pieniężnej - napisała Rada w opublikowanym w czwartek dokumencie.

NBP: Rozwiązanie rezerwy nieracjonalne

Według RPP, wykorzystanie rezerwy naruszałoby obowiązujące na świecie standardy rachunkowości dla banków centralnych. Zgodnie z nimi, rozwiązanie rezerwy jest możliwe tylko wtedy, gdy następuje sprzedaż walut, tzn. gdy realizowane są zyski kursowe. Poza tym, przekazanie tych środków budżetowi oznaczałoby konieczność dodrukowania pieniędzy. A to z kolei doprowadziłoby do wzrostu stóp procentowych, a w dalszej kolejności zwiększenia deficytu budżetowego.

Stanowisko RPP w sprawie rezerwy prezentował wczoraj posłom z sejmowej Komisji Finansów Publicznych wiceprezes NBP Andrzej Bratkowski. Dowodził, że z ekonomicznego punktu widzenia mniej szkodliwe byłoby dodatkowe zadłużenie się budżetu. - Rezerwy rewaluacyjnej nie można traktować jako zapełnienia luki między dochodami a wydatkami budżetu. Poza tym byłaby to operacja jednorazowa. Z pewnością nie służyłoby to stabilizacji finansów publicznych - stwierdził A. Bratkowski. I dodał, że cały zysk z rozwiązania rezerwy mógłby zostać "zjedzony" przez wzrost kosztów obsługi zadłużenia, bo inwestorzy mogliby uznać, że należy się im premia za dodatkowe ryzyko makroekonomiczne.

Wystąpienie wiceprezesa Bratkowskiego rozsierdziło niektórych posłów. - Czy NBP zamierza w ogóle wspierać rząd w realizacji programu naprawy finansów publicznych, czy też znów przyjmie pozycję recenzenta? Proszę odpowiedzieć, bo właśnie kończymy pracę nad nowelizacją ustawy o NBP - mówił przewodniczący komisji finansów Mieczysław Czerniawski.

Reklama
Reklama

- Podstawowym obowiązkiem banku centralnego jest wspieranie polityki rządu przez walkę z inflacją. To robiliśmy i będziemy robić - odpowiadał wiceprezes Bratkowski.

Kołodko: bank centralny szkodzi państwu

To z kolei zdenerwowało wicepremiera Grzegorza Kołodkę. Prezentował on wczoraj komisji swój program naprawy finansów publicznych. G. Kołodko określił politykę NBP jako szkodliwą dla polskiej gospodarki. Główna wada to, jego zdaniem, zbyt wysokie stopy procentowe. - Jeśli dziś słyszę, że wspieranie rządu przez NBP ma polegać na tym, że ta polityka będzie kontynuowana, to brzmi to jak szyderstwo - stwierdził minister finansów. Dodał, że parlament powinien wyciągnąć z tego wnioski.

Zdaniem szefa resortu finansów, rezerwa rewaluacyjna to zasób państwowy, a bank centralny jest jedynie jego zarządcą. Brak zgody na jej rozwiązanie jest równoznaczny z powiększeniem deficytu. Na razie w programie reformy finansów publicznych skutek nierozwiązania rezerwy opisano jako tzw. lukę. W latach 2004-2006 może ona wynosić ok. 10 mld zł rocznie. I o tyle powiększyć deficyt, jeśli rząd nie znajdzie sposobu na jej sfinansowanie.

Wiceminister finansów Halina Wasilewska-Trenkner tłumaczyła posłom, co rząd zamierza zrobić z 27 mld zł z rezerwy. - Chcemy to podzielić na 3 części. Pierwsza w 2004 r. pomogłaby nam sfinansować składkę do Unii Europejskiej - powiedziała. Druga część byłaby przeznaczona na budowę sieci funduszy poręczeniowych i pożyczkowych. A z trzeciej dokapitalizowano by NBP.

- Tak, to będzie operacja jednorazowa. Chcieliśmy ją zrobić w porozumieniu z NBP. Szkoda, że dobra współpraca nie jest troską banku centralnego - mówił wicepremier Kołodko. Jego zdaniem, rozwiązanie rezerwy nie musi działać proinflacyjnie.Ekonomiści: kompromisowy wykup obligacji

Reklama
Reklama

Sposobem na rozwiązanie sporu może być zakup walut do obsługi długu zagranicznego w NBP. Resort dokonuje np. stopniowego wykupu obligacji Brady'ego. Operacje te finansuje z emisji papierów na rynkach zagranicznych. Ale dzięki pomocy NBP resort finansów spłacił np. w 2001 r. dług wobec Brazylii.

- W takim wypadku zyski kursowe zostałyby zrealizowane, a do tego nie spowodowałoby to wzrostu podaży pieniądza, bo w zamian za waluty zagraniczne NBP otrzymałby złote - twierdzi Marek Zuber, główny ekonomista TMS. - Byłby jednak negatywny skutek w postaci wzrostu wartości naszej waluty - dodaje.

- Jedyny problem w tym, skąd MF miałoby wziąć pieniądze, za które miałoby kupować dolary. Do tego konieczne byłoby przyspieszenie prywatyzacji - mówi Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama