Co proponuje Grzegorz Kołodko
Co do celów makroekonomicznych wicepremier jest zgodny z ministrem gospodarki: wzrost PKB w 2004 r. ma wynieść 4,9%. Z każdym kolejnym rokiem będzie coraz większy. W 2006 r. będzie to już 6%. Jednak plan Kołodki różni się nieco co do środków, jakimi miałoby to być osiągnięte. Wicepremier zakłada, że w dużym stopniu mogłoby się to odbywać dzięki środkom z Unii Europejskiej. W tym celu zamierza odsztywnić wydatki budżetu, co oznacza rezygnację z większości indeksacji i waloryzacji świadczeń. Resort finansów doliczył się 98 takich pozycji. Jedna z najważniejszych - waloryzacja rent i emerytur - ma pozostać. Plan Kołodki zakłada też stopniowe równoważenie budżetu - tak aby w 2006 r. spełniać już kryteria z Maastricht i mieć otwartą drogę do Europejskiej Unii Monetarnej. W porządkowaniu systemu finansów publicznych pomóc ma likwidacja niektórych funduszy celowych (m.in. PFRON) i agencji. W planach podatkowych wicepremier jest bardziej ostrożny od swojego kolegi z resortu gospodarki. Zakłada obniżenie CIT maksymalnie do 20% (mogłyby to zrobić samorządy), likwidację ulg i zwolnień w podatku PIT i kosmetyczne obniżki stawek.
Co proponuje Jerzy Hausner
Szef resortu gospodarki i pracy uważa, że tylko poprzez osiągnięcie 5-procentowego tempa wzrostu PKB w przyszłym roku można rozwiązać wszystkie problemy nękające polską gospodarkę. Minister uważa, że jest to możliwe dzięki pobudzeniu popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego. Przyczynić ma się do tego obniżenie podatków dla firm do 19%. W przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych J. Hausner proponuje znaczne zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Ponadto szef resortu gospodarki deklaruje zawarcie porozumienia z bankami w celu ułatwienia dostępu do kredytów, a także rozwinięcie programu "kapitał dla przedsiębiorczych". Dzięki tym zabiegom przedsiębiorstwa mogą zyskać środki na inwestycje. Jednocześnie jednak, aby zachować równowagę makroekonomiczną, minister gospodarki chce na dwa lata zamrozić płace w sferze budżetowej oraz emerytury i renty. Byłoby to jednak rozwiązanie tymczasowe. Z programu Jerzego Hausnera wynika, że nie chce na siłę i jak najszybciej wchodzić do unii monetarnej. Stąd nie przywiązuje wagi do szybkiego ograniczania deficytu budżetowego.
Z naszej sondy wśród polityków wyraźnie wynika, że program gospodarczy ministra gospodarki Jerzego Hausnera ma o wiele większe szanse akceptacji w parlamencie niż reforma proponowana przez Grzegorza Kołodkę. Ekonomiści nie są jednak zgodni, czy pomysły szefa resortu gospodarki są lepsze od pomysłów Ministerstwa Finansów.