Brak większego zainteresowania akcjami banków jest w dużym stopniu wynikiem zbliżającej się prezentacji wyników za I kwartał 2003 r. Wśród inwestorów nadal pokutuje przeświadczenie, że nie wszystkie złe długi zostały w ubiegłym roku pokryte rezerwami i w związku z tym jeszcze nie skończył się czas ich tworzenia. Gdyby rzeczywiście rezerwy miały być nadal tworzone, trudno oczekiwać poprawy wyników, na którą rynek liczy już od długiego czasu. Co więcej, w niektórych przypadkach mogłoby się to skończyć dalszym spadkiem zysków.
Nadzieje na poprawę wyników w dużym stopniu oparte są na przekonaniu, że z każdym kolejnym kwartałem polska gospodarka będzie się rozwijać coraz szybciej. Jednak o dynamicznym ożywieniu mówi już w zasadzie tylko minister finansów Grzegorz Kołodko, a większość prognoz zakłada bardziej umiarkowany wzrost PKB (by wspomnieć jedynie ostatnią ocenę polskiej gospodarki przez MFW, który nazwał ją najsłabszą w regionie). W tym kontekście ostrożne podejście do walorów z sektora bankowego można traktować jako wyraz braku wiary w zapewnienia wicepremiera. Jeśli przyjąć taką tezę za prawidłową, trzeba przyznać, że ma ona znaczenie dla przyszłości również innych spółek, dla których stagnacja gospodarcza oznacza dalsze trudności.
Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę wysoką wycenę giełdową banków. Można ją traktować jako swoisty kredyt zaufania dla tych spółek i postawić pytanie, czy nie zostanie on zmarnowany przez wyniki I kwartału. Gdyby inwestorzy doszli do przeświadczenia, że tak się stanie, doprowadziłoby to do przeceny o podobnej skali jak w styczniu i lutym.
Wyniki spółek zamiast wojny
Po bardzo dobrej poniedziałkowej sesji reszta minionego tygodnia upłynęła na warszawskim parkiecie w gorszych nastrojach. W dużym stopniu przyczyniły się do tego notowania na światowych giełdach. Większość inwestorów z wytchnieniem przyjęła ostateczne rozprawienie się z irackim reżimem. Nareszcie został usunięty najbardziej nieprzewidywalny czynnik rozwoju sytuacji na giełdach. Niestety, w najbliższym tygodniu zastąpi go publikacja wyników amerykańskich spółek za pierwsze trzy miesiące 2003 r. Inwestorzy często reagują na nie bardzo emocjonalnie. Przyczynia się to do dużych wahań indeksów (duża spółka z danej branży "ciągnie" za sobą cały sektor), zwłaszcza w takim okresie jak obecnie, kiedy brak jest jednoznacznego trendu na rynku. Zdarza się przy tym, że największe znaczenie ma nie sam wynik, ale przedstawiana w tym samym czasie prognoza na kolejne kwartały.