Wczorajsza sesja pokazała, że inwestorzy obecni na warszawskim parkiecie nie poddali się jeszcze świątecznej atmosferze. Handel akcjami nieco ożył, a obroty po raz drugi w tym tygodniu przekroczyły 150 mln zł. No cóż, taką postawę można bardzo łatwo wytłumaczyć złą atmosferą, jaka towarzyszyła notowaniom w przedświątecznym tygodniu i zdecydowanie słabszym zachowaniem się indeksu WIG20 w porównaniu z pozostałymi indeksami zagranicznymi, w tym nawet z węgierskim BUX-em. Silna wyprzedaż akcji zapoczątkowana jeszcze w zeszłym tygodniu ponownie doprowadziła w czwartek indeks WIG20 do poziomu wsparcia, jakie wyznacza linia krótkoterminowego trendu wzrostowego na wysokości 1110 pkt. Spadek indeksu w okolice tak ważnego wsparcia uaktywnił stronę popytową i ostatecznie kupującym udało się doprowadzić do zamknięcia indeksu na poziomie dziennego maksimum. Dodając do tej obrony wsparcia wzrost obrotów, rodzi się nadzieja, że serię spadków WIG20 ma już za sobą i teraz przyjdzie kolej na odrabianie strat. Nadzieję tę potęguje zachowanie wskaźnika RSI14, który obronił ostatecznie swoją wzrostową linię trendu, po tym jak została ona naruszona podczas środowej wyprzedaży. Gotowość do odwrotu spadkowej tendencji sygnalizuje także wskaźnik impetu, który zatrzymał się na poziomie równowagi. Na dobry moment do spekulacyjnych zakupów wskazuje także Ultimate Oscillator. Bliskość bariery popytowej (1110 pkt), która powinna jednocześnie wyznaczać linię obrony, istotnie zmniejsza ryzyko inwestycji przy obecnych poziomach indeksu WIG20. W końcu za pozytywny można uznać układ świec, gdzie w wyniku czwartkowych wzrostów doszło do ukształtowania wzrostowej formacji przenikania.

W obliczu tylu przesłanek do kupna akcji zwiększona aktywność inwestorów, mimo świątecznego okresu, jest uzasadniona, tym bardziej, że potencjał wzrostu jest ograniczony dość wąską szerokością kanału wzrostowego i wynosi ok. 4,5-5%. W takiej perspektywie, nie można zbyt długo podejmować decyzji, tym bardziej, że ostatnie zrywy byków ograniczały się do dwóch-trzech sesji.