Jak Pan ocenia funkcjonowanie rynku sprzedaży energii w Polsce?
Jej sprzedaż odbywa się przede wszystkim za pomocą kontraktów długoterminowych zawieranych z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE). Są w nich określone ceny i ilość odbieranej energii przez PSE. Moim zdaniem jest to korzystny układ. KDT zapewniły finansowanie niezbędnej modernizacji wielu zakładów.
Elektrownia Turów sprzedaje prawie całą energię w ramach KDT po bardzo wysokich cenach. Czy nie obawia się Pan o kondycję finansową spółki po planowanym rozwiązaniu kontraktów i uwolnieniu rynku energii, na którym panuje nadpodaż?
Przede wszystkim zmiany w funkcjonowaniu rynku energii w Polsce coraz bardziej się oddalają, a rozwiązanie KDT nie jest przesądzone. Projekt ustawy regulującej tę kwestię trafi pod obrady rządu być może dopiero w czerwcu. Z moich obserwacji wynika, że na obecnym etapie rozwoju tego pomysłu wielu specjalistów z branży podchodzi do niego bardzo ostrożnie. Uważam, że obecny rynek energii powinien funkcjonować w obecnym kształcie aż do naturalnego wygaśnięcia KDT. W takim biznesie jak energetyka plany inwestycyjne rozpisuje się minimum na kilkanaście lat, czasem więcej. Na taki okres zaplanowano dostawy energii w ramach kontraktu z PSE. Zmiana warunków umowy w trakcie ich trwania jest jak zerwanie umowy cywilnoprawnej. Radykalnemu przekształceniu ulegnie krajobraz polskiego rynku energii, który zaplanowany był zupełnie inaczej.
Czy KDT są korzystne dla Elektrowni Turów?