Wtorkowe notowania złotego przebiegały w ślad za tym, jak zmieniał się kurs euro względem dolara. Wspólna waluta wyraźnie umocniła swoją wartość w stosunku do dolara. Pierwsze transakcje były zawierane po 1,0856, ale po południu za euro trzeba było zapłacić już 1,0961 dolara. To oznacza, że po gwałtownym odwrocie inwestorów od euro, odnotowanym w pierwszej połowie marca, zaczęli oni wracać do tej waluty. Wczoraj niewiele ją już dzieliło od tegorocznego maksimum, zanotowanego na poziomie 1,105. Jeśli uda się pokonać ten poziom, otworem stanie droga do wzrostu w kierunku maksimum z jesieni 1998 r. w okolicach 1,2. Gdyby taki scenariusz miał się realizować, nie pozostanie on bez wpływu na kurs złotego. Ten wczoraj niewiele zmienił swoją wartość. Na fixingu NBP wycenił dolara na 3,9080 zł, a euro na 4,2735 zł. Po południu złoty nieco umocnił się, ale w sumie działo się niewiele. Nie wydaje się, by rynek rozruszało rozpoczynające się posiedzenie RPP. Ewentualna obniżka stóp o 25 pkt bazowych jest już uwzględniona w cenie złotego, ale brak tej obniżki nie powinien rozczarować inwestorów, gdyż mogą oni taką decyzję uznać za wyraz przekonania Rady, że gospodarka znajduje się w fazie ożywienia i liczyć na napływ inwestorów do Polski.