Ostatnie dane o stanie gospodarki są niejednoznaczne. Z jednej strony mamy wzrost produkcji, a także inflacji (i to zarówno w przypadku cen towarów i usług konsumpcyjnych, jak i cen producentów), co sugeruje postępujące ożywienie. Z drugiej zaś wysokie bezrobocie i fatalne wyniki budownictwa wskazują, że z popytem konsumpcyjnym i inwestycyjnym jest nie najlepiej. Tę ostatnią tezę potwierdzają dane o spadku sprzedaży detalicznej po dłuższym okresie wzrostu.
- Sądzimy, że tym razem Rada Polityki Pieniężnej nie obniży stóp procentowych - powiedział Ernest Pytlarczyk, ekonomista Banku Handlowego. - Jest więcej argumentów za taką decyzją - sformułowana przez RPP krytyka planu ministra Kołodki, duży wzrost produkcji i wzrost inflacji, co sugeruje odbicie od strony podażowej. Jednak redukcji nie wykluczamy, a jeśli nie nastąpi ona w tym miesiącu, będzie w maju - dodał.
Także analitycy Pekao wskazują na wzrost inflacji jako argument za pozostawieniem stóp procentowych bez zmian. Dodają do tego jeszcze jedną rzecz - do tej pory RPP trzy razy z rzędu obniżała stopy procentowe. Gdyby dzisiaj doszło do redukcji, byłaby ona więc czwartą z kolei. A do tej pory Radzie nie zdarzała się tak długa, trwająca cztery miesiące seria redukcji. Jednak analitycy z Pekao zaznaczają, że oba argumenty można dość łatwo zbić. Twierdzą, że gdyby jednak do cięcia stóp doszło, nie byłoby ono większym zaskoczeniem.
Nieco bardziej przekonani do swoich tez wydają się ci ekonomiści, którzy uważają, że dzisiaj Rada obniży stopy o 25 pkt. bazowych.
- Warunki do redukcji stóp są nawet korzystniejsze niż miesiąc temu, gdy doszło do obniżki - mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK. - Zniknęły bowiem istniejące wówczas czynniki niepewności, czyli zagrożenie wzrostem cen ropy naftowej, która obecnie tanieje, osłabienie złotego, który teraz zyskuje na wartości, oraz bardzo duża niepewność polityczna.