Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacił w ubiegłym roku 3,6 mld zł z tytułu świadczeń jednorazowych i rent osobom, które uległy wypadkom przy pracy. - Całkowity koszt społeczny tego zjawiska jest jeszcze większy, gdyż zgodnie z międzynarodowymi standardami mnoży się kwotę świadczeń przez cztery. Stąd wynika, że wypadki kosztowały nas prawie 15 mld zł, czyli ok. 2% produktu krajowego brutto - powiedział Jerzy Kowalski, dyrektor departamentu warunków pracy w resorcie gospodarki.
W ubiegłym roku zgłoszono ponad 80 tys. wypadków przy pracy. Było to o 5,6% mniej niż w roku 2001. Śmierć w ich wyniku poniosło 520 osób (o 5,1% mniej niż w roku 2001). Konsekwencje wypadków w firmach to niezdolność pracowników do wykonywania swoich obowiązków. I tak w roku 2002 poszkodowani przebywali łącznie 2,7 mln dni na zwolnieniach lekarskich. Średnio na 100 tys. pracujących wypadek przytrafia się prawie 5 osobom. Dla porównania w Wielkiej Brytanii tylko jednej osobie.
Zdaniem Krzysztofa Patera, wiceministra gospodarki i pracy, istnieje szansa na to, aby liczba wypadków przy pracy w Polsce konsekwentnie spadała. Warunki do tego stwarza tzw. ustawa wypadkowa, która weszła w życie 1 stycznia tego roku. Zakłada ona, że tam, gdzie praca wiąże się z większym ryzykiem, pracodawcy płacą wyższe składki na ubezpieczenie wypadkowe. - Na razie zróżnicowanie składek dotyczy poszczególnych branż. Już od 2006 roku będzie ono dotyczyło każdej firmy zatrudniającej powyżej 10 osób. Dzięki temu pracodawcy, którzy poprawią warunki pracy, będą mogli liczyć na obniżenie składek na ubezpieczenie wypadkowe - mówi K. Pater.
W krajach Unii Europejskiej co roku poszkodowanych w wypadkach przy pracy jest ok. 8,7 mln osób, w wyniku czego na zwolnieniach przebywają oni ok. 500 mln dni. Dla gospodarek tych krajów oznacza to stratę ok. 26 mld euro rocznie.