- Wydawało się, że kryzys związany z coraz liczniejszymi przestępstwami w giełdowych spółkach miał swoje apogeum w ub.r. Tymczasem regularnie wszczynamy nowe postępowania. Nic się nie zmienia - powiedział Bloombergowi Keith Slotter, szef sekcji FBI zajmującej się przestępstwami finansowymi.

Wśród 130 firm, które obecnie są obiektem śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i FBI, znajdują się, oczywiście, najwięksi bankruci korporacyjnej Ameryki - WorldCom i Enron. Obie spółki "zasłynęły" z prowadzenia tzw. kreatywnej księgowości, i to właśnie po wyjściu na jaw przekrętów w tych firmach władze nadzorujące rynek finansowy zaczęły pilnie się przyglądać działalności zarządów innych amerykańskich spółek. Bardzo istotne okazały się też działania nowojorskiego prokuratora Eliota Spitzera, który zasłynął przede wszystkim z wykrycia tzw. konfliktu interesów w bankach inwestycyjnych z Wall Street (wydawanie nierzetelnych rekomendacji dla spółek będących klientami tych instytucji).

Poza wymienionymi bankrutami pod lupą prokuratury znajdują się też inne renomowane koncerny, takie jak m.in. potentat medialny AOL Time Warner, firma farmaceutyczna Bristol--Myers Squibb, producent sprzętu telekomunikacyjnego Lucent Technologies czy największa w USA sieć szpitali rehabilitacyjnych - HealthSouth. Według K. Slotera, FBI ma tak dużo pracy, że musiało w ciągu ostatniego roku zatrudnić kolejnych 200 osób do działu zajmującego się przestępczością korporacyjną, a w tym roku planuje utworzenie kolejnych 60 etatów. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), która jest niejako pierwszą instancją badającą sposób zarządzania spółkami, a swoje wątpliwości zgłasza później do prokuratury lub FBI, prowadzi obecnie ok. 2,2 tys. dochodzeń.

Agenci FBI wraz z ekspertami SEC zajmują się najczęściej trzema rodzajami przestępstw. Pierwsze z nich dotyczą manipulacji księgowych i wykorzystywania poufnych informacji przy obrocie na giełdzie (insider trading), drugie polegają na dokonywaniu transakcji na własny rachunek przez pracowników (dotyczą brokerów zatrudnionych w bankach inwestycyjnych i biurach maklerskich), a trzecie dotyczą m.in. niszczenia dokumentów czy zachęcania do takiego kroku.

Według prokuratury, należy zwrócić uwagę na jeden bardzo poważny czynnik, który powoduje, że pomimo wzmożonej aktywności instytucji nadzorujących rynek, nie spada liczba przestępstw w amerykańskich spółkach. Jest nim trwająca już od trzech lat bessa na rynkach akcji, która skłania niektórych do szukania innych "nielegalnych" sposobów osiągania zysków.