Na londyńskiej giełdzie paliwowej cena ropy naftowej znowu wczoraj spadła. Po południu baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w czerwcu kosztowała 24,56 USD, a więc o 90 centów, czyli o ponad 3,5% mniej niż na wtorkowym zamknięciu. Uczestnicy rynku nadal czekali na decyzje konferencji OPEC, która zapewne obniży limity wydobycia wobec nadpodaży tego surowca. Po wczorajszej wypowiedzi przedstawiciela Arabii Saudyjskiej, nie ma już najmniejszych wątpliwości, że OPEC postanowi zmniejszyć wydobycie, natomiast nie wiadomo od kiedy. Jeśli nie od zaraz, to nadmiar ropy na światowym rynku może utrzymywać się przez najbliższe trzy miesiące. Kraje OPEC wydobywają w tym miesiącu 26,2 mln baryłek dziennie wobec 25,8 mln w marcu. Jest to o 1,7 mln więcej niż dopuszczają obecnie obowiązujące limity. Niedługo na rynek może też wrócić iracka ropa. Z technologicznego punktu widzenia eksport z południowych pól będzie można wznowić za jakieś 10 tygodni, a z północnych nawet jutro. Nieuregulowane są jednak kwestie prawne sprzedaży ropy z Iraku, który wciąż objęty jest sankcjami ONZ.

Miedź również wczoraj taniała, ale już nie tak bardzo jak na pierwszej poświątecznej sesji. Po południu za tonę tego metalu płacono na londyńskiej giełdzie 1590 USD wobec 1598 we wtorek. Inwestorzy obawiają się szkodliwego wpływu SARS na chińską gospodarkę, której szybki rozwój przesądzał ostatnio o popycie m.in. na miedź. Chiny zużyły w ub.r. 2,7 mln ton miedzi, a więc o 17% więcej niż rok wcześniej.

Cena złota lekko wczoraj spadła i po południu na londyńskiej giełdzie jego uncja była notowana po 333,1 USD, o czym przesądziły wzrosty na giełdach akcji i obawa o spadek popytu w Azji w razie rozprzestrzeniania się epidemii SARS