Uwagę uczestników rynku naftowego przyciągnęła w czwartek konferencja państw OPEC. Ponieważ - zgodnie z oczekiwaniami - postanowiły one zmniejszyć wydobycie ropy, notowania tego surowca wykazywały początkowo skłonność do wzrostu. Został on jednak zahamowany i po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w czerwcu płacono w Londynie 24,24 USD, wobec 24,26 USD w końcu sesji środowej. Kraje OPEC zrezygnowały z dodatkowych dostaw wynoszących około 2 mln baryłek dziennie, na które zdecydowano się przed wojną w Iraku. Nowe limity wydobycia ustalono na poziomie 25,4 mln baryłek dziennie. Według OPEC, za redukcją podaży przemawia jej nadwyżka w skali światowej. Potwierdziły to opublikowane w środę dane, które wykazały wyraźny wzrost amerykańskich zapasów ropy. Tymczasem OECD przestrzegła przed wzrostem cen tego surowca, gdyż może on utrudnić ożywienie w gospodarce światowej.

Czwartek przyniósł zwyżkę notowań złota. Przyczyniło się do niej osłabienie dolara, a także obawy przed rozszerzeniem choroby SARS, które grozi przyhamowaniem wzrostu gospodarczego w krajach azjatyckich. W Londynie uncja złota kosztowała wczoraj po południu 333,75 USD, wobec 331,25 USD dzień wcześniej.

Niepokój związany z rozprzestrzenianiem się infekcji SARS wpłynął też na ceny metali kolorowych. Ich notowania spadły, ponieważ osłabienie aktywności ekonomicznej grozi ograniczeniem zapotrzebowania ze strony przemysłu, zwłaszcza w Chinach. Obawy te są uzasadnione, gdyż udział tego kraju w światowym zużyciu metali nieżelaznych sięga 17%. W tej atmosferze miedź w kontraktach trzymiesięcznych staniała w Londynie do 1580 USD za tonę, z 1604 USD w środę.