GUS obliczył, że sprzedaż polskich towarów na rynkach zagranicznych, liczona w euro, była w okresie styczeń-luty zaledwie o 0,1% większa niż przed rokiem. W opinii wiceprezesa Urzędu, Janusza Witkowskiego, nie jest to optymistyczna wiadomość. Nie ma pewności, czy eksport będzie w stanie dalej napędzać wzrost gospodarczy.
Z kolei na podstawie danych o bilansie płatniczym, publikowanych przez NBP, można oszacować, że eksport, liczony w euro, zwiększył się w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2003 r. o ok. 7% rok do roku. Różnice pojawiają się też w wyliczeniach dotyczących importu: według GUS, miał miejsce wzrost o 1,4%, a według NBP spadek o ok. 2%.
Kto jak liczy
Przyczyną rozbieżności jest inny sposób liczenia obrotów handlowych. GUS zbiera dane z urzędów celnych. Obrazują one przepływ towarów przez polskie granice. Natomiast NBP monitoruje rozliczenia, czyli przepływy pieniężne. Z reguły następują one z pewnym opóźnieniem w stosunku do wysyłki towarów. Z tego wynikają też różnice kursowe: jeżeli NBP uwzględnia te same transakcje później niż GUS, to rozlicza je według innego kursu walutowego.
Do niedawna mieliśmy jeszcze jeden problem związany z danymi dotyczącymi eksportu. NBP podawał je w dolarach, tymczasem dwie trzecie naszych obrotów handlowych rozliczane są w euro. Dlatego dane za ub.r., gdy dolar osłabił się wobec waluty europejskiej, były znacznie zawyżone.