W ostatnich tygodniach spółki publikowały wyniki finansowe za pierwszy kwartał. Można mówić o sporej liczbie firm, które pozytywnie zaskoczyły analityków. Prawie wszystkie spółki prowadzące działalność internetową wykazały znaczący wzrost przychodów ze sprzedaży i wzrost zysku na akcję (EPS) - np. Ebay, Amazon.com, Yahoo! Jest to swego rodzaju uzasadnienie do dobrej sytuacji na Dow Jones Internet Composite, który kilka dni temu przebił poziom szczytu ze stycznia i ma najwyższą wartość od roku.
Dobrym notowaniom spółek technologicznych pomogły również wyniki Mirosoft i Intela, które były nieco lepsze niż się spodziewano i którym towarzyszyły zapowiedzi poprawy sprzedaży w najbliższych kwartałach. Jeśli rzeczywiście są to pierwsze oznaki ożywienia w branży (a może i w gospodarce), to uzasadnionym jest zajmowanie pozycji w przecenionym Nasdaq kosztem spółek z Dow Jones.
Ze strony technicznej pewnym uspokojeniem jest spory spadek "byków" przy jednoczesnym wzroście liczby "niedźwiedzi" we wskaźniku Investors Intelligence. Szczególnie interesujące jest to, że spadek optymizmu wśród inwestorów pojawił się w czasie, gdy indeksy szły do góry. Osobiście uważam, że zjawisko spadku optymizmu przy wzroście lub spadku pesymizmu przy spadkach "dodają siły" tym ruchom. Jednak nie należy zapominać, że ciągle utrzymuje się znaczna przewaga byków nad niedźwiedziami, czyli paliwa na dalsze wzrosty starczy najwyżej na kilkanaście tygodni.
Na rynku amerykańskim od kilku tygodni mamy do czynienia z umacnianiem się szerokiego rynku. O ile Dow Jones Industrial Average ma poważne kłopoty ze sforsowaniem lokalnego maksimum z 21 marca, to takie indeksy jak S&P 600 Smallcap lub Russell 2000 są kilka procent ponad szczytami. Można przypuszczać, że sytuacja za oceanem troszkę przypomina to, co dzieje się na GPW. Tu także dużo lepiej zachowują się spółki średniej wielkości. Podobnie jest w przypadku indeksów spółek technologicznych. Mamy silny TechWIG i silnego Nasdaqa.