Ostatnie tygodnie utwierdzają prymat wydarzeń zewnętrznych nad polityką wewnętrzną i gospodarką. Przy czy w naszym kraju ani dymisje kolejnych ministrów, ani publikacje kolejnych programów gospodarczych nie są w stanie ustabilizować oczekiwań. Pozostaje czekać na wydarzenia zewnętrzne, czyli efekty członkostwa Polski w UE, kontraktów offsetowych, czy poprawy globalnej koniunktury. Jednak czynniki te są równie pewne jak perspektywy rządu SLD-UP.

Nastrój niepewności udziela się rynkom. Inwestorzy przyzwyczajeni do dwucyfrowych zysków dekady lat 90. nie chcą się pogodzić z normalną stopą zwrotu. Aprecjacja euro do dolara w marcu prawie o 25% r/r nie została skonsumowana przez giełdowe inwestycje, skoro spadki na giełdach w UE są dwukrotnie głębsze niż w USA. Jeśli amerykańska gospodarka przekuje wojenny optymizm na zapał inwestycyjny i konsumpcyjny, to obecna prognoza dwukrotnej różnicy we wzroście w USA nad UE w latach 2003-2004 będzie musiała być skorygowana w górę.

Firmy z USA i Wielkiej Brytanii zaczęły już łowy na kontrakty w Iraku. Zagraniczne zadłużenie Iraku wynosi około 100 mld USD, z czego 78 mld USD to zadłużenie z tytułu kontraktów handlowych. Możliwość spłaty starego zadłużenia oraz opłacalność nowych kontraktów będzie zależeć od podaży i ceny irackiej ropy. Możliwości wydobycia ropy nie ograniczają jedynie aspekty techniczne, ale też i polityczne, ponieważ Irak w ramach OPEC nie dostanie większego limitu wydobycia niż Iran. Jednak koszty odbudowy infrastruktury Iraku szacowane są od 50 mld USD w górę, a poziom życia w Iraku obniżył się o 90% (!) w ciągu 23 lat reżimu Husajna. Czynniki te będą powodować presję na wzrost podaży irackiej ropy. Koszty jej wydobycia należą do najniższych (poniżej 1 USD za baryłkę), co powoduje, że w przypadku wyjścia Iraku z kartelu i zwiększenia wydobycia, obecne prognozy cen ropy naftowej na poziomie 25-30 dolarów za baryłkę mogą być zrewidowane o połowę. Tanie surowce energetyczne oraz impuls inwestycyjny z Iraku będą dodatnio wpływać na wszystkie rozwinięte gospodarki, ale najbardziej na zaangażowane w odbudowę Iraku. W tej grupie mogą znaleźć się i firmy z Polski, które będą potrzebowały kredytów bankowych, całej masy sprzętu oraz pracowników, co oznacza miniboom dla wybranych.

Nowym i nasilającym się problemem ekonomicznym stała się epidemia SARS. Prognozy wzrostu dla Azji zostały już zrewidowane o ponad 1 pkt. procentowy, do około 3%, i to przy założeniu, że apogeum zachorowań będzie miało miejsce w połowie 2003 r.

Punkty wzrostu gospodarczego są więc mocno zróżnicowane i niejasne w dłuższym horyzoncie, co powoduje, że nie maleje niepewność rynków. Oczywiście, wiele się może jeszcze zdarzyć, ale zbliża się powoli czas na podjęcie decyzji i obstawienie właściwego konia. Dalsze siedzenie na gotówce czy w papierach rządowych i oczekiwanie na wyklarowanie trendów, może nie być najlepszą strategią, a wysokie ryzyko czasami bardzo popłaca.