Dochodzenie ujawniło, że US Agency for International Development (USAID), czyli Agencja Rozwoju Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych, przyznała prawo do odbudowy portu Um Kasr w Iraku firmie z Seattle - Stevedoring Services of America, mimo że nie przeszła ona kontroli bezpieczeństwa, uprawniających do starania się o taki kontrakt. Był to jeden z pierwszych kontraktów przyznanych przez rząd USA. Trzy inne spółki starające się o tę umowę przeszły kontrolę bezpieczeństwa. Według USAID, posiadanie certyfikatu kontroli (security clearance) nie było już potrzebne po rozpoczęciu działań wojennych. Wartość kontraktu przyznanego Seattle Stevedoring Services of America oceniono na 4,8 mln USD.

USAID znalazła się w ogniu krytyki kongresmenów z powodu trybu przyznawania kontraktów na odbudowę. Zamiast ogłaszania otwartych przetargów, rząd zdecydował się na przyjmowanie ofert od zamkniętego kręgu zaproszonych spółek. Według USAID chodziło wówczas o szybkie zakończenie procesów przetargowych tak, aby spółki mogły jak najszybciej przystąpić do odbudowy. Oferty miały być jednak przesyłane tylko do firm sprawdzonych pod względem bezpieczeństwa. Wymóg ten zmieniono dopiero, gdy wyszło na jaw, że kontrakt przyznano spółce bez certyfikatu.

Według Bruce'a Clandemire'a, odpowiedzialnego za wewnętrzną kontrolę, decyzję o zmianie wymogów powinno się podjąć jeszcze przed wyborem podwykonawcy.

Po opublikowaniu wyników audytu przeprowadzonego przez federalnych inspektorów wątpliwości wobec procedur stosowanych przez USAID jeszcze wzrosły, a demokratyczni członkowie Kongresu nie zostawili na agencji suchej nitki. Przy okazji okazało się, że Stevedoring Services, największa firma dokerska w USA, 80% swoich politycznych dotacji przesłała do kasy Partii Republikańskiej. Pieniądze zasiliły zarówno budżety indywidualnych kandydatów, jak i komitety wyborcze partii. Według demokratycznego kongresmana Josepha Liebermana z Connecticut, takie postępowanie nie służy najlepiej amerykańskim podatnikom.