Skończył się jeden z bardziej uciążliwych okresów na GPW. Skrócone giełdowe tygodnie przez cały kwiecień odciągały od transakcji sporą część inwestorów, a dla zachowania minimum przyzwoitości nasz rynek potrzebuje pełnej frekwencji. Na szczęście teraz do szybkiego powrotu z urlopów zmuszać będzie gorący sezon wyników.
Już dzisiaj wynikami pochwalą się BPH PBK, Handlowy, ComArch, ComputerLand i KGHM. Raporty z innych spółek dopiero w przyszłym tygodniu, tak więc dzisiejsze publikacje będą miały znaczenie nie tylko dla pojedynczych spółek, ale przeniosą nastrój na cały sektor technologiczny czy bankowy. Reakcje ograniczą się jednak tylko do pierwszych dwóch tygodni maja. Niezależnie od osiągnięć spółek, rynkowe stery przejmuje później temat zbliżającego się referendum. Choć podstaw fundamentalnych ku temu nie ma żadnych, to nie widzę możliwości, by ominęła nas choćby tylko próba szarpnięcia rynkiem do góry. Sezon wyników ustali poziom, z którego się to odbędzie.
Do takiego wzrostu cały czas skłania zachowanie czeskiej czy węgierskiej giełdy. Ta pierwsza przez ostatnie niecałe 2 miesiące wzrosła 15% (referendum 13-14 czerwca). Ruch analogiczny do wzrostu przed węgierskim referendum z 12 kwietnia, które wywołało niewielką korektę, zakończoną w zeszłym tygodniu nowymi szczytami. Jest tylko jeden problem. Amerykańskie indeksy zbliżają się do bardzo silnych oporów i wszystko wskazuje na to, że w maju zakończy się ostatnia fala wzrostowa, oparta na powojennym ożywieniu. Wzrosty na naszym rynku zamieniłyby się wtedy jedynie w relatywną siłę, co znowu skazuje nas na trwanie na poziomach konsolidacji trwającej od końca stycznia. Pozostaje więc mieć nadzieję, że siłą rozpędu Zachód pozwoli zwieńczyć mój spekulacyjny referendalny optymizm.