Przez cały miniony tydzień cena ropy naftowej utrzymywała się na poziomie poniżej 24 USD za baryłkę. W piątek na londyńskiej giełdzie paliwowej za baryłkę z dostawą w czerwcu płacono 23,52 USD, a więc o 2,4% mniej niż tydzień wcześniej. Uczestnicy rynku oczekują, że ceny benzyny, najniższe w USA od pięciu miesięcy, i rosnące od kilku tygodni zapasy spowodują spadek popytu na ropę ze strony tamtejszych rafinerii. Zapasy wzrosły w ub. tygodniu o 2,2%, a więc najbardziej od początku grudnia. Sezon urlopowy powodujący gwałtowny wzrost popytu na benzynę zarówno w USA jak i w zachodniej Europie na dobre zaczyna się w drugiej połowie czerwca i do tego czasu analitycy nie oczekują zwyżki cen ropy. Zwłaszcza, że na światowy rynek może wrócić ropa iracka. USA mają w ciągu dwóch tygodni przedstawić projekt rezolucji znoszący sankcje ONZ nałożone na Irak. Na podstawie tych sankcji eksport irackiej ropy był od 1990 r. kontrolowany przez ONZ. Teraz zajęłyby się nim miejscowe władze wspierane przez Amerykanów.

Miedź staniała w piątek najbardziej od początku marca, bo o 23 USD na tonie, gdyż uczestnicy tego rynku nadal obawiają się spowolnienia wzrostu gospodarczego w USA. Za tonę tego metalu z dostawą za trzy miesiące płacono na piątkowym zamknięciu londyńskiej giełdy 1586 USD. Nastroje inwestorów pogorszył raport Departamentu Pracy o trzecim z rzędu miesiącu wzrostu bezrobocia w USA i zwyżce jego stopy do 6%. Większym spadkom cen miedzi zapobiegła informacja z tego samego raportu o wzroście zatrudnienia w budownictwie, a więc w branży, która zużywa najwięcej miedzi w USA.

Złoto też w piątek staniało, gdyż z kolei raport o wzroście zamówień dla amerykańskich fabryk umocnił nieco dolara, co zmniejszyło popyt na ten kruszec. Na londyńskiej giełdzie uncja złota z natychmiastową dostawą była notowana po 339,7 USD.