Wczorajsza sesja "miała być" spokojna i taka była. "Miała być", bo nie szykowały się żadne publikacje istotnych danych makro w czasie jej trwania. Także nie należało się liczyć ze zbyt dużymi wahaniami kursów kontraktów w USA, bo tam czekano na decyzję Fed.

Rozpiętość sesji wynosząca 13 pkt, i tak przecież mała, nie oddaje faktycznego przebiegu wczorajszych notowań, które przez dłuższy czas przebywały w kilkupunktowym kanale. Co ciekawe, przebywały w nim, gdy na rynku kasowym trwał spokojny i systematyczny wzrost wartości indeksu. Ta sytuacja stopniowo zaowocowała spadkiem wartości bazy do kilku punktów. Brak reakcji graczy na rynku terminowym na wzrost indeksu można tłumaczyć tym, że indeks zyskiwał głównie za sprawą dwóch spółek (KGH i PKN) oraz tym, że odbywało się to przy stosunkowo niskich obrotach.

Wzrostu indeksu nie sposób było kompletnie zignorować, więc co jakiś czas kontrakty podnosiły się o punkt lub dwa. W ten sposób zostało zaliczone maksimum sesji. Bez euforii byków, ani paniki niedźwiedzi. Ten spokój był nieco zaskakujący. Potem kurs szybko się obniżył o 5 pkt, by w końcówce sesji spaść w okolice minimum sesji. Także i wtedy nie widać było niepokoju. W obu przypadkach nikomu nie przyszło do głowy zamykać pośpiesznie pozycji. Efektem tego mieliśmy stabilny wzrost liczby otwartych pozycji. Sygnalizuje to, że gracze po obu stronach rynku są zdecydowani, co do przyszłego kierunku ruchu i już postawili na to swoje pieniądze. Mimo, że rynek jeszcze się waha, to oni twardo stoją przy swoim zdaniu. Wysoka wartość LOP każe przypuszczać, że czeka nas dynamiczny ruch, który będzie podgrzewany przez zamykających stratne pozycje. Zważywszy, że luka hossy z poniedziałku nadal nie jest zamknięta należy oczekiwać, że ruch ten będzie wzrostowy.