Surowce monitorowane przez PARKIET, a więc ropa naftowa, miedź i złoto, po poniedziałkowym święcie w Londynie, od wzrostów cen rozpoczęły pierwszy majowy tydzień. Na giełdzie paliwowej za baryłkę ropy z dostawą w czerwcu płacono po południu 23,85 USD, a więc o 1,4% więcej niż na piątkowym zamknięciu. Uczestnicy rynku oczekują, że nawet rosnące ostatnio zapasy benzyny w USA nie wystarczą na zaspokojenie popytu spowodowanego rozpoczęciem za miesiąc sezonu urlopowego. Zwłaszcza że nie zanosi się na szybki powrót na światowy rynek ropy irackiej. Rzecz nawet nie w kwestiach technicznych, bo, na przykład, na końcu rurociągu w zbiornikach tureckiego portu Ceyhan czeka na załadowanie do tankowców 7 mln baryłek ropy. Chodzi przede wszystkim o ustalenie, jak i przez kogo iracka ropa ma być sprzedawana. Na początku czerwca kończy się obecna faza programu "żywność za ropę" i ONZ musi zdecydować, czy przedłużyć te sankcje, czy też z nich zrezygnować.
Miedź zdrożała wczoraj o 10 USD na tonie, gdyż uczestnicy tego rynku pozytywnie odebrali sygnał ożywienia wzrostu gospodarczego w USA w postaci zwyżki indeksu usług ISM. Za tonę tego metalu z dostawą za trzy miesiące płacono na wtorkowym zamknięciu londyńskiej giełdy 1596 USD.
Złoto też wczoraj zdrożało. W oczekiwaniu na decyzję Fed ponownie osłabł kurs dolara wobec euro i jena, co zwiększyło popyt na ten kruszec. Na londyńskiej giełdzie uncja złota z natychmiastową dostawą była notowana po 344,7 USD, a więc najwyżej od dwóch miesięcy. Pozostawienie bez zmian stóp procentowych w USA będzie oznaczało utrzymywanie się kursu dolara w słabnącym trendzie, a w tej sytuacji cena złota zacznie niebawem testować poziom 350 USD za uncję.