Reklama

Królestwo słabnącego dolara

Kurs dolara spadł we wtorek do najniższego poziomu od czterech lat. Na rynku międzybankowym za USD płacono w pewnym momencie 3,755 zł. Co prawda wczoraj złoty stracił wobec waluty amerykańskiej, jednak poziom 3,80 nie został przekroczony.

Publikacja: 08.05.2003 08:25

Dolar jest więc bardzo tani. Mało tego: wydaje się, że to nie koniec wyraźnych zmian. Coraz więcej analityków zgadza się z tezą postawioną przed mniej więcej rokiem przez przedstawicieli niektórych banków inwestycyjnych oraz przez guru światowych spekulantów George`a Sorosa.

Musiał spaść?

Teza ta głosiła, że dolar jest zdecydowanie przewartościowany (byliśmy wtedy poniżej poziomu 0,90) i że w najbliższych kilkunastu miesiącach euro może się umocnić o 30%-35%. W praktyce oznaczałoby to przebicie poziomu 1,20. Jeśli jednocześnie złoty realnie nie straci (a mógłby stracić właściwie tylko w przypadku przegranego referendum w sprawie wejścia Polski do UE), to zbliżymy się do poziomu 3,50 zł za USD.

Inwestorzy interesują się euro, ponieważ obawiają się wysokiego deficytu handlowego USA, a także rosnącego deficytu budżetowego, który będzie przecież trzeba sfinansować. W dodatku mamy w tej chwili do czynienia ze znacznym dysparytetem stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i w Eurolandzie.

Jedni stracą, inni zyskają

Reklama
Reklama

Nasuwa się pytanie, czy spadający kurs dolara jest korzystny dla polskiej gospodarki? Około 70% eksportu rozliczane jest we wspólnej walucie, około 27%-28% w USD. Spadek wartości dolara będzie więc niekorzystny dla części polskich przedsiębiorstw. Jednak patrząc globalnie, o wiele istotniejszy jest kurs euro. Wartość wspólnej waluty od połowy stycznia utrzymuje się powyżej poziomu 4,20 zł, a więc wpływy ze sprzedaży za granicę zdecydowanie wzrosły.

Z wyraźnie inną sytuacją mamy natomiast do czynienia w przypadku importu. Faktem jest, że i tu większość rozliczeń dokonywana jest we wspólnej walucie, odsetek jest jednak niższy i wynosi około 60%. Najistotniejsze jest jednak to, że w przypadku rozliczeń w euro mamy do czynienia głównie z importem gotowych wyrobów, w najlepszym zaś razie półproduktów oraz usług. Wzrost kursu euro zaszkodzi więc części importerów, jednak z punktu widzenia całej gospodarki jest korzystny, rośnie bowiem konkurencyjność polskich producentów na rodzimym rynku.

Surowce powinny tanieć

Mniej więcej 35% importu rozliczane jest w USD. Co jednak istotniejsze, chodzi tu przede wszystkim o import surowców (np. większość importu surowcowego z Rosji jest właśnie rozliczana w dolarach). Spadek wartości USD oznacza więc obniżenie kosztów produkcji. Problem jest globalny, wystarczy wspomnieć choćby o ropie naftowej. Wzrost czy też spadek jej cen ma bezpośredni lub pośredni wpływ praktycznie na wszystkie podmioty gospodarcze. Gdy dolar tanieje, tanieje również ropa, tym samym polskie przedsiębiorstwa stają się bardziej konkurencyjne (osobną kwestią jest oczywiście cena ropy na rynkach światowych).

Wschód (bliski i daleki)

chce zmian

Reklama
Reklama

Sytuacja ta może się zmienić, wiadomo bowiem, że zarówno kraje dawnego Związku Radzieckiego, jak i np. kraje Bliskiego Wschodu zastanawiają się nad zmianą waluty rozliczeniowej. Na razie jednak króluje dolar.

Biorąc pod uwagę wymianę handlową, wysoki poziom kursu euro i jednoczesny wyraźny spadek wartości dolara jest więc najlepszym scenariuszem dla polskiej gospodarki. Z jednej strony utrzymuje się bowiem relatywnie wysoka opłacalność eksportu, z drugiej spadają koszty produkcji.

Kurs walutowy ma również duże znaczenie w przypadku korzystania z kredytów walutowych. Tu zmiany ostatnich miesięcy nie są zbyt korzystne. Kredyty dolarowe, których koszty obsługi wyraźnie spadają, zaciągało bowiem stosunkowo niewiele podmiotów. Większość decydowała się na kredyty w euro oraz we franku szwajcarskim.

Sebastian Słomka,

analityk BDM PKO BP

Na większość polskich spółek silniejsze przełożenie mają zmiany kursu euro niż dolara. Nasza gospodarka jest bowiem coraz bardziej związana z Unią Europejską. Są jednak przypadki, że obecna sytuacja na rynkach walutowych negatywnie wpływa na ich wyniki. Przykładem takim jest Novita. Spółka importuje materiały do produkcji z krajów Unii, a produkty eksportuje Z powodu zakupu w euro ponosi więc wyższe koszty, jednocześnie osiągając niższe przychody ze sprzedaży w dolarach.

Reklama
Reklama

Spadek wartości amerykańskiej waluty do złotego nie będzie miał już tak dużego znaczenia, jeżeli chodzi o zadłużenie spółek. Poza tym, że część z nich zabezpiecza się przed ryzykiem walutowym, to obecnie większość firm posiada kredyty w euro. Na rynku pojawia się też tendencja do zamiany zadłużenia w walucie na złote. Jest to wynik spadku stóp procentowych w Polsce.

Arkadiusz Chojnacki,

analityk

DM Banku Handlowego

Do spółek, które skorzystają na osłabieniu dolara do złotego można także zaliczyć firmy oponiarskie. Kupują one m.in. kauczuk, rozliczając się w walucie amerykańskiej. Oznacza to dla nich niższe koszty. Podobnie poprawi się sytuacja LPP, które zleca produkcję swoich wyrobów w Chinach. Spółka ta płaci za to w dolarach.

Reklama
Reklama

Michał Mierzwa,

analityk Erste Securities

Spadek kursu dolara do złotego negatywnie wpłynie na KGHM. Oznacza to dla niego spadek przychodów. Spółka sprzedaje bowiem miedź, rozliczając się w dolarach.

Obecna sytuacja na rynku walutowym może natomiast korzystnie wpłynąć na Kęty. Kupują one aluminium płacąc w dolarach. Spadek wartości tej waluty do złotego oznacza, że spółka zanotuje obniżkę kosztów. Kęty sprzedają swoje produkty do krajów z Unii Europejskiej oraz naszego regionu Europy i rozliczają się w euro. Z kolei obecny poziom tej waluty w stosunku do złotego pozytywnie wpływa na ich przychody.

Dużym importerem, który płaci w dolarach za ropę naftową, jest PKN. Spółka ta może w ten sposób taniej pozyskać surowiec, a obniżając z opóźnieniem ceny paliw na krajowym rynku osiągnie na tym dodatkowy zysk.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama