- Projekt ustawy o sanacji portfela kredytowego banków jest już gotowy. Jednak na przyjęcie takiego systemu musi jeszcze wyrazić zgodę resort finansów, gdyż uruchomienie programu wiąże się z utratą przez budżet pewnych dochodów - mówił wczoraj Jerzy Hausner, minister gospodarki i pracy, podczas obrad sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw programu "Przedsiębiorczość, Rozwój, Praca". Zdaniem ministra, ustawa pozwoli uwolnić część rezerw utworzonych przez banki na tzw. trudne kredyty.
Bank, który zdecyduje się umorzyć, zrestrukturyzować bądź sprzedać kredyt przedsiębiorstwa zaliczony do straconych, będzie mógł rozwiązać rezerwę oraz zaliczyć sumę niespłaconego kredytu w koszty uzyskania przychodu. W efekcie zapłaci mniejszy podatek. Z dobrodziejstw ustawy będą mogły korzystać jednak tylko te banki, które zechcą podzielić się pieniędzmi, które zatrzymają w swoich rękach ze względu na niższy podatek. Część kwoty miałyby wpłacać na rzecz specjalnego funduszu, który udzielałby poręczeń i gwarancji dla średnich przedsiębiorstw.
Zdaniem Jerzego Hausnera, finalizowany jest też pomysł utworzenia tzw. funduszu szkoleniowego. Każde przedsiębiorstwo, które zechce część środków z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych przeznaczyć na szkolenie swoich pracowników, będzie mogło liczyć na 1-procentową ulgę w podatku dochodowym. - Tu też dalsze decyzje uzależnione są od resortu finansów, uruchomienie funduszu szkoleniowego wiązałoby się bowiem z kosztami dla budżetu - mówi minister gospodarki.
Konflikt musi być
Podczas debaty w sejmowej Komisji Nadzwyczajnej nad planem działania resortu gospodarki i pracy w 2003 roku, jego szef powiedział, że konflikt między ministerstwami gospodarki i Finansów jest wpisany w logikę tego rządu. - Ministerstwo Finansów zostało utworzone jako twierdza, która broni się przed barbarzyńcami i oszustami atakującymi ją ze wszystkich stron. Przy takiej logice musi dochodzić do konfliktów resortu finansów z innymi ministerstwami - powiedział J. Hausner.