Kołodko po raz kolejny skrytykował więc program swojego partnera w rządzie Leszka Millera. Po wtorkowych i środowych wypowiedziach Hausnera wygląda na to, że na kilka dni przed posiedzeniem rządu, na którym ma zostać przyjęty program gospodarczy, spór ten nabrzmiewa, co oczywiście dobrze nie wróży perspektywom dojścia do kompromisu.
Spór ten rozgrywa się zasadniczo na płaszczyźnie związanej ze ścieżką dochodzenia do strefy euro. Kołodko uważa, że w Polsce jak najszybciej powinna dokonać się nominalna konwergencja, najlepiej już w 2006 roku - tak, aby Polska miała potem wybór, na jakich warunkach i kiedy wejść do Unii Gospodarczo-Walutowej. Hausner zaś, zajmujący się głównie sferą społeczną i gospodarczą, nie traktuje dyscypliny budżetowej jako priotytetu.
"To, co proponujemy, to jest bardzo łagodny program dostosowań fiskalnych. (...) Jeśli spełnimy kryteria, to będziemy mieli swobodę wyboru. (...) I to jest wolność wyboru, czy wejść, czy nie wejść i na jakich warunkach. Oczywiście, my musimy kiedyś wejść do euro" - powiedział Kołodko na czwartkowej konferencji prasowej.
"Ale jeśli w roku 2006 spełnimy wszystkie kryteria, to kiedy my możemy nie wejść do Unii. Kiedy nie spełnimy tych kryteriów. (...) Albo nie wynegocjonujemy, nie uzgodnimy kursu, po którym wchodzimy z Unią Europejską" - dodał Kołodko.
Program Kołodki podporządkowany jest więc dyscyplinie finansów publicznych tak, aby zbić deficyt budżetowy w 2006 roku do 2,9% PKB i nie przekroczyć poziomu długu publicznego w wysokości 55% PKB.