Reklama

Kołodko: Polska musi mieć wybór czy przyjąć euro, a program Hausnera tego nie daje

Warszawa, 08.05.2003 (ISB) - Program ministra gospodarki i pracy Jerzego Hausnera nie da Polsce możliwości wyboru, czy wstępować do strefy euro i m.in. dlatego nie może być alternatywą dla programu przygotowanego w Ministerstwie Finansów, powiedział w czwartek wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko.

Publikacja: 08.05.2003 16:46

Kołodko po raz kolejny skrytykował więc program swojego partnera w rządzie Leszka Millera. Po wtorkowych i środowych wypowiedziach Hausnera wygląda na to, że na kilka dni przed posiedzeniem rządu, na którym ma zostać przyjęty program gospodarczy, spór ten nabrzmiewa, co oczywiście dobrze nie wróży perspektywom dojścia do kompromisu.

Spór ten rozgrywa się zasadniczo na płaszczyźnie związanej ze ścieżką dochodzenia do strefy euro. Kołodko uważa, że w Polsce jak najszybciej powinna dokonać się nominalna konwergencja, najlepiej już w 2006 roku - tak, aby Polska miała potem wybór, na jakich warunkach i kiedy wejść do Unii Gospodarczo-Walutowej. Hausner zaś, zajmujący się głównie sferą społeczną i gospodarczą, nie traktuje dyscypliny budżetowej jako priotytetu.

"To, co proponujemy, to jest bardzo łagodny program dostosowań fiskalnych. (...) Jeśli spełnimy kryteria, to będziemy mieli swobodę wyboru. (...) I to jest wolność wyboru, czy wejść, czy nie wejść i na jakich warunkach. Oczywiście, my musimy kiedyś wejść do euro" - powiedział Kołodko na czwartkowej konferencji prasowej.

"Ale jeśli w roku 2006 spełnimy wszystkie kryteria, to kiedy my możemy nie wejść do Unii. Kiedy nie spełnimy tych kryteriów. (...) Albo nie wynegocjonujemy, nie uzgodnimy kursu, po którym wchodzimy z Unią Europejską" - dodał Kołodko.

Program Kołodki podporządkowany jest więc dyscyplinie finansów publicznych tak, aby zbić deficyt budżetowy w 2006 roku do 2,9% PKB i nie przekroczyć poziomu długu publicznego w wysokości 55% PKB.

Reklama
Reklama

Jednocześnie wciąż uważa on, że Polska powinna wejść do strefy euro z kursem 4,35 zł, a gdyby nie udała się tego wynegocjować, możemy przez pewien czas pozostawać poza wspólnym rynkiem.

Kołodko proponuje więc zmiany podatkowe praktycznie neutralne dla budżetu. I choć zakłada znaczące obniżenie podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) do 19%, wprowadzenie niższej stawki podatku dochodowego dla osób fizycznych (17%), to chce zlikwidować prawie wszystkie ulgi i zwolnienia oraz opodatkować zyski z GPW i wprowadzić jednolity podatek od zysków kapitałowych w wysokości 19% i wprowadzić podatek dochodowy dla rolników.

Po tych zmianach podatkowych dochody budżetowe w przyszłym roku mają wzrosnąć do 160,2 mld zł z 155,7 mld zł w 2003 roku. Oczywiście samo obciążenie podatkowe nieznacznie spadnie, a przyrost dochodów wynika z wzrostu poziomu cen, a przede wszystkim ze względu na szybszy wzrost gospodarczy, który ma sięgnąć 4,9% PKB.

Natomiast zdaniem Hausnera wejście do UGW jest sprawą wtórną, a zacieśnianie polityki fiskalnej nie da zaplanowanego przez rząd tempa wzrostu gospodarczego. Z kolei mniejszy wzrost nie rozwiąże problemów społecznych w Polsce. Proponuje on więc zastosowanie tzw. "impulsu popytowego", który odpowiednio kontrolowany wepchnie polska gospodarkę na szybszą ścieżkę wzrostu. Impuls ten miałby polegać m.in. na zwiększeniu kwoty wolnej od podatku do 4000 zł, co wraz z obniżeniem podatku z CIT zwiększyłby popyt konsumpcyjny o około 1,0% PKB.

"To jest błędny rachunek ekonomiczny" - powiedział Kołodko, podkreślając, że nie będzie on dodatkowo stymulował popytowo, gdyż jest to groźne dla dyscypliny budżetowej i może doprowadzić do wzrostu inflacji.

"Impulsów popytowych w tym programie jest wiele. (...) Zakładamy wzrost nakładów inwestycyjnych o około 12,0% rocznie, średnio w latach 2004-2006. Impulsów popytowych jest już na tyle dużo, że więcej szkodziłoby dyscyplinie finansowej" - odpowiedział na zarzut, że brak w programie stymulatorów wzrostu.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem wprowadzenie najniższej stawki podatkowej w wysokości 17% da podobny efekt, jak propozycje zastosowane przez Hausnera.

W PRZYSZŁYM TYGODNIU RZĄD ZADECYDUJE CO DALEJ

Do przeprowadzenia swojego programu Kołodko potrzebuje sojuszników, o których będzie bardzo trudno i to na każdym etapie jego wdrażania.

Rząd ma zająć się programem naprawy finansów publicznych 13 maja. Z przebiegu obrad rządu nad założeniami do tego programu, które trwały cały dzień, wynika, że i tym razem ministrowi finansów nie będzie łatwo.

Dodatkowo propozycje Hausnera mogą wydać się premierowi i całemu rządowi po prostu lepsze, gdyż mogą szybciej do rozwiązania części problemów społecznych. Hausner koncentruje się bowiem na wzroście gospodarczym.

Tymczasem wydaję się, że Kołodce nie udało się "rozbujać" gospodarki do takiego tempa wzrostu, jakie wcześniej zakładał, gdyż obniżył on tempo wzrostu gospodarczego do 3,0% z zapisanych w budżecie 3,5%, co w praktyce oznacza, że stopa bezrobocia w tym roku prawie nie spadnie.

Reklama
Reklama

Dodatkowo perspektywa wejścia do strefy euro nie mieści się w perspektywie działań rządzących obecnie polityków, szczególnie w związku z wciąż napiętą sytuacją polityczną i niepewnością, co do przyszłości tego rządu.

Sojusznikiem w szybkim dążeniu do strefy euro byłby oczywiście bank centralny, gdyby nie permanentna wojna resortu finansów przeciw niemu - o rezerwę rewaluacyjną, o zbyt wysokie stopy procentowe. Zresztą prezes Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz, podobnie jak prawie cała Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie cieszy się sympatią rządu, ani dużym poparciem politycznym.

Gdy nawet uda się przeprowadzić reformę Kołodki w zaproponowanej formie przez rząd, wątpliwe jest, czy znajdzie on poparcie w parlamencie. Kończąc konferencję prasową Kołodko wyraził więc wątpliwość, czy zostanie on w całości zrealizowany.

Zdając sobie z całego skomplikowanego kontekstu politycznego - słabej pozycji rządu i sporów w jego łonie - powiedział, że w całości program ten nie zostanie zrealizowany, gra zaś idzie o to, by jak największa jego część została przyjęta.

Większość ekonomistów uważa, że potrzebny jest Polsce program bardziej kompleksowy i dogłębny. Ale gdy upadnie ten program, to nie oznacza, że "wszystko zostanie po staremu". Polska pozostanie nie przygotowana do pierwszego roku członkostwa w Unii Europejskiej z nawarstwiającymi się problemami nie tylko w dziedzinie finansów publicznych. (ISB)

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama