solidarna
Nowelizacja kodeksu cywilnego wprowadza solidarną odpowiedzialność inwestora i generalnego wykonawcy wobec podwykonawców. Jeżeli więc generalny wykonawca zbankrutuje, płatności wobec tych małych firm będzie musiał zrealizować inwestor. Będzie on musiał wyrozić zgodę na zawarcie każdej umowy przez wykonawcę z podwykonawcą. Zgoda inwestora musi być wyrażona w terminie 14 dni od przedstawienia mu umowy lub projektu umowy z podwykonawcą.
Dobry pomysł
Przedstawiciele branży budowlanej zgodnie chwalą nowelizację. - Inwestor, płacąc za wykonanie określonych robót, będzie musiał wziąć odpowiedzialność za to, by pieniądze dotarły do finalnego wykonawcy. To oczywiście jest przeniesienie części ryzyka na inwestora, ale według mnie jest to dobre posunięcie - powiedział nam J. Szanajca. Także zdaniem Ryszarda Kowalskiego, prezesa Związku Pracodawców Producentów Materiałów Budowlanych, nowelizacja idzie we właściwym kierunku. Nie rozwiąże jednak wszystkich problemów podwykonawców. - Ich kłopoty biorą się z dwóch przyczyn. Pierwsza to oczywiście generalni wykonawcy, którzy z premedytacją oszukują i wykorzystują mniejszych i tu nowelizacja kodeksu cywilnego idzie w sukurs podwykonawcom. Ale druga przyczyna to nadpodaż usług podwykonawców - uważa R. Kowalski. Jego zdaniem dopiero gdy dojdzie do równowagi rynkowej, zjawisko masowych bankructw zostanie wyeliminowane.
Nowe przepisy, nowe zagrożenia
Tymczasem w Sejmie trwają prace nad ustawą o płatnościach w budownictwie. Zakłada ona, że każdy inwestor zamawiający jakieś roboty budowlane będzie musiał posiadać gwarancje na pokrycie kosztów tych robót. Jeżeli więc deweloper zleci budowę osiedla mieszkaniowego firmie x, będzie musiał jednocześnie przedstawić gwarancje zapłaty za wykonanie robót. Gwarancje te będą mogły być udzielane przez banki czy Skarb Państwa. Zdaniem budowlańców, projekt takiej ustawy to kuriozum. - Gdyby wszedł w życie, zdecydowana większość deweloperów nie będzie w stanie uzyskać takich gwarancji i upadnie. Mam nadzieję, że ten projekt nigdy nie zostanie przyjęty, zwłaszcza że rząd opowiedział się przeciwko niemu - mówi R. Kowalski.