Reklama

Rynek potrzebuje impulsu

Warszawski parkiet w dalszym ciągu dryfuje. Opublikowane dotąd wyniki największych spółek były bliskie oczekiwań analityków i nie przyczyniły się do wykrystalizowania jednoznacznej tendencji. Choć w tym tygodniu wiele spółek poinformuje o swoich osiągnięciach w pierwszych trzech miesiącach 2003 r., to trudno liczyć, że nada to impuls do bardziej zdecydowanego ruchu. Nadejdzie on raczej z rynków światowych.

Publikacja: 10.05.2003 10:14

Giełdowy tydzień rozpocznie się od publikacji raportu kwartalnego przez Pekao. Zachowanie kursu na ostatnich sesjach potwierdziło, że inwestorzy czekają na to ze sporym niepokojem. Kurs od dłuższego czasu balansuje na krawędzi bardzo istotnego wsparcia, które znajduje się przy 84 zł. Przykład BPH PBK pokazał, że wypracowanie wyniku zgodnego z prognozami analityków nie stanowiło zachęty do kupna akcji tego banku.

Obawa o banki

To przekonuje, że słabość bankowych walorów w kwietniu wynikała z obaw nie tylko o wyniki za I kwartał, ale też o kondycję finansową tej grupy spółek w drugiej połowie roku. Przypomnijmy, że nadzieję na przezwyciężenie strukturalnych trudności w działaniu wiązano z systematycznym, coraz bardziej dynamicznym, odradzaniem się gospodarki. Ale w tej kwestii z tonu spuścił już nawet największy optymista, minister finansów Grzegorz Kołodko, obniżając prognozę tegorocznego wzrostu PKB do 3%. Możemy mówić o pewnym sprzężeniu zwrotnym pomiędzy kondycją sektora bankowego i perspektywami gospodarki. Dalsze pozostawanie banków w niełasce inwestorów będzie sygnałem, że nie widzą oni możliwości dynamicznego ożywienia gospodarki i z drugiej strony kolejne sygnały potwierdzające przedłużającą się stagnację gospodarczą w największym stopniu przekładać się będą na notowania banków. W tej sytuacji można oczekiwać, że ewentualny słaby wynik kwartalny Pekao rozstrzygnie o kontynuacji przeceny banków. To nie pozostałoby obojętne dla kondycji całego parkietu.

Co po wojnie?

W przypadku światowych giełd można mówić o coraz wyraźniej powracającym pytaniu o to, co będzie z amerykańską gospodarką po zakończonej sukcesem wojnie z Irakiem. Sezon publikacji wyników kwartalnych nie przyniósł dotąd wielu niemiłych niespodzianek. Również dane makroekonomiczne (niestety, nie wszystkie), odnoszące się do okresu bezpośrednio po wojnie były zgodne z oczekiwaniami inwestorów. Szczególnie poprawiły się nastroje Amerykanów. Problem jednak w tym, że nie można mówić w tym wypadku o zmianie niekorzystnych tendencji, a jedynie o próbie ich odwrócenia. Kwietniowa dość mozolna zwyżka indeksów, zwłaszcza CAC, FT-SE100, S&P500 czy DJIA, przekonuje, że również na świecie znają powiedzenie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Inwestorzy na fali wojennego entuzjazmu nie chcieli się pozbywać akcji, ale też nie spieszyli się z ich kupowaniem, chcąc się przekonać, na ile trwałe są symptomy poprawy.

Reklama
Reklama

Oczekiwanie na dane

W tym tygodniu gracze będą mieli dobrą okazję zweryfikować swoje postrzeganie przyszłości, gdyż przyniesie on sporo danych makro. Na czoło wybijają się: wstępny odczyt majowego indeksu nastrojów Uniwersytetu Michigan (piątek, oczekiwany wzrost do 87,5 pkt, z 86 pkt miesiąc wcześniej), kwietniowe dane o produkcji przemysłowej, wykorzystaniu mocy produkcyjnych (czwartek, prognoza mówi o spadku odpowiednio o 0,3% i do 74,6%) i sprzedaży detalicznej (środa, konsensus analityków mówi o wzroście o 0,4-0,6%), a także publikowana we wtorek informacja o stanie bilansu handlowego w marcu.

Kredytów coraz mniej

W kontekście tych danych warto odnotować utrzymujący się od wielu miesięcy spadek zaciąganych w USA kredytów konsumpcyjnych. Według podanych kilka dni temu informacji, w marcu ich wartość spadła z 1,3 mld do 0,9 mld dolarów. Tak wyraźna niechęć do zadłużania była widoczna w 2001 r. - pamiętamy, jak trudny był to okres dla rynków akcji i gospodarki. Jest to ostrzeżenie, że gospodarstwa domowe widzą przyszłość w niezbyt różowych barwach (co jest pochodną trudnej sytuacji na rynku pracy). Z tego powodu trzeba obawiać się o wielkość ich wydatków. Bez nich firmy będą miały trudności ze sprzedażą produkowanych przez siebie dóbr.W perspektywie kolejnych sesji trzeba liczyć się z tym, że gorsze od spodziewanych wiadomości będą podcinać skrzydła posiadaczom akcji. Rozczarowani pogrążaniem się największej światowej gospodarki w stagnacji i świadomi utrzymujących się zagrożeń będą chcieli zrealizować zyski, prowadząc do zniżki indeksów. Lepsze od oczekiwanych dane powinny podtrzymać dobre nastroje na rynkach zagranicznych. Można zakładać, że po raz kolejny najważniejszy impuls dla warszawskiej giełdy nadejdzie z zewnątrz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama