- Nasza podstawowa działalność jest zyskowna. Udało się zwiększyć wolumen sprzedaży na trudnym rynku, z czego jesteśmy zadowoleni - tłumaczy Bogusław Miszczuk, prezes Sokołowa. - Pierwszy kwartał zakończył się jednak dużą stratą netto, głównie ze względu na ujemne różnice kursowe. Na koniec marca, czyli na dzień bilansowy, kurs euro przekraczał 4,4 zł i był wyższy o 10% niż na koniec 2002 r., a my mamy spore zadłużenie w walutach obcych. Łączne zobowiązania spółki wynoszą ponad 230 mln zł (w relacji do kapitałów własnych wynoszących prawie 250 mln zł nie jest to zbyt dużo), z czego 30% w walutach obcych. Ujemne różnice kursowe zarówno zrealizowane, jak i z tytułu wyceny kredytów i pożyczek pogorszyły wynik w I kw. br. prawie o 5 mln zł. Spółka zapłaciła blisko 2 mln zł odsetek, co też miało wpływ na wyższą stratę.
Sokołów nie zabezpiecza się przed niekorzystnymi zmianami cen walut. W pewnej części taką funkcję pełni eksport, głównie do Unii Europejskiej, którego udział w przychodach przekracza już 10% (w 2001 r. było 6%). - Złoty powinien być w najbliższym czasie stabilny. Po referendum raczej będzie się umacniał. Prognozujemy, że nasza grupa zakończy ten rok zyskiem netto - zapowiada Janusz Jastrzębski, wiceprezes ds. finansowych Sokołowa.
Wczoraj w reakcji na słabe wyniki za I kwartał kurs największej w kraju mięsnej spółki spadł o 4,4%, do 2,38 zł, a obroty wyniosły 1,4 mln zł.