Takie przekonanie wynika z tego, że na przełomie lutego i marca wykres kursu przełamał linię równoległą do prostej biegnącej po szczytach z 1999 i 2002 r., a wyprowadzoną z minimum z 2000 r. W takiej sytuacji można oczekiwać zniżki równej odległości pomiędzy tymi liniami, czyli o ok. 42%. Mierząc od poziomu marcowego wybicia daje to poziom 6,4 zł jako docelowy zasięg trwającej przeceny. Jest to najbardziej pesymistyczny wariant, ale dopóki nie dojdzie do wyraźnego przebicia oporu przy 11 zł, nie można wykluczyć jego realizacji. Najważniejsze wsparcie stanowi obszar wokół 9 zł. Spadek poniżej niego otworzy drogę do kolejnej fali wyprzedaży.
Alternatywą dla takiego wariantu, obecnie mniej prawdopodobną, jest przełamanie przez kupujących bariery 11 zł. Stałoby się to równoznaczne z rozpoczęciem korekty rocznej zniżki. Zakończyłaby się ona przy 12,5 zł, gdzie znajduje się dołek z jesieni 2000 r. To zbyt mały potencjał wzrostu, aby rozważać nabycie tych walorów przy aktualnym negatywnym nastawieniu inwestorów do spółek z sektora bankowego.